Blog

Kto wygra Oscary 2018? Typy Seansu Psychologicznego.

4.03.2018

Dziś w nocy rozdanie Oscarów A.D. 2018.
Wszystkie mądre głowy filmowe wyraziły już swoje opinie i typy.
Skromny Seans Psychologiczny też więc podzieli się z Wami swoimi wskazaniami, ponieważ w tym roku mieliśmy okazję widzieć wszystkie nominowane tytuły. A co! 😊

  1. Najlepszy film.
    Dla nas to „Trzy billboardy za Ebbing. Missouri” za autorski klimat, społecznie ważne tematy, oszczędność formy, czarny tragikomiczny humor i natężenie dobrych ról na metr taśmy filmowej.

    „Czas mroku” to filmowy teatr jednego aktora (wybitna rola Garego Oldmana) i dlatego dla nas to za mało na najlepszy film.
    ”Czwarta władza” Spielberga to kolejny solidny film na koncie tego reżysera i duet Streep – Hanks gwarantuje dobre kino, ale.. brakuje nam tu błysku, świeżości, pomimo jakże aktualnego tematu wolności prasy i roli, którą zajmuje w systemie demokratycznego sprawowania władzy.
    „Dunkierka” Nolana to mistrzostwo i precyzja formy. Dlatego to mocny kandydat do technicznych Oscarów (zdjęcia, montaż, dźwięk, efekty specjalne).
    „Kształt wody” del Toro z naszej perspektywy to kompletne rozczarowanie dotyczące treści i historii, którą opowiada.
    Piękne zdjęcia, kostiumy i stylowość epoki nie przysłonią tego, że ten film to scenariuszowa wydmuszka.
    Piękna bajka i nic więcej.
    „Lady bird” uwielbianej przez nas Grety Gerwig za „Frances Ha” to także rozczarowanie.
    Tu stoimy w kontrze do większości krytyków i recenzentów, którzy wychwalają ten film za inteligentny scenariusz i umiejętność opowiadania historii głównej bohaterki.
    Trudno to wyjaśnić, ale w naszym odczuciu ten film jest po prostu nudny, przegadany i jego moc głównie dotyczy nazwiska autorki, reżyserki i scenarzystki w jednym.
    Czasem mamy takie poczucie, że nowe propozycje filmowe uznanych albo modnych twórców uzyskują status „dobrych filmów” dzięki magii nazwiska i właśnie legenda autora buduje ich pozytywny odbiór wśród recenzentów i krytyków. Widzów już nie zawsze i niekoniecznie
    „Lady bird” dla nas należy właśnie do grupy takich filmów.
    Przy całym uznaniu i sympatii dla wcześniejszych dokonań Pani Grety G.

    „Nić widmo” Andersona to formalna i artystyczna perła.
    Powolność akcji i dialogów, siła scen granych ciszą, świetny jak zawsze Daniel Day Lewis, zdjęcia, muzyka, odtworzenie epoki i styl.
    Wszystko to, co w formie jest najwyższą półką filmową.
    Treść?
    Tu mamy podobne znaki zapytania, jak przy „Kształcie wody”.
    „Tamte dni, tamte noce” to w zasadzie jedyny tytuł rozpatrywany jako konkurent dla „Trzech billboardów…” – wciągająca opowieść, siła scenariusza, klimat wizualny, muzyka i puenta. Jednocześnie pamiętamy zeszłorocznego zwycięzcę gali czyli „Moonlight” i podobną tematykę. Dlatego zakładamy, że Akademia w tym roku pójdzie w inną stronę swoim werdyktem.
    Ostatnia propozycja to „Uciekaj!”.
    Dla nas to kompletna pomyłka, jeśli chodzi o potencjał nominacji oscarowej.
    Jest to solidny horror na pograniczu thrillera, konstrukcja opowiedzenia akcji jest zaskakująca, temat stanowiący tło filmu społeczny, ale… to wciąż tylko gatunek z pogranicza horroru i rozrywki.
    Nawet jeśli z ambicjami to za mało na Oscara.

  2. Najlepszy aktor pierwszoplanowy.

    Gary Oldman. Gary Oldman i po trzykroć Gary Oldman.
    W tym roku nie ma konkurencji, ponieważ kreacja Winstona Churchilla to majstersztyk warsztatowy. Praca z głosem, ekspresja, to ja się nosi w tej epoce Pan O. to pełnia aktorstwa.
    Ewentualną konkurencją mógłby być Daniel Day Lewis, ponieważ jego artysta krawiectwa, to również sugestywnie wykreowany świat w jednej roli, ale.. swoje Oscary już ma, a Pan Gary wciąż czeka.
    Reszta peletonu Panów aktorów daleko w tyle, choć warto wyróżnić młodziutkiego Timotee Chalamet za „Tamte dni, tamte noce”, ale on wciąż ma całe życie aktorskie przed sobą. Pewnie tym razem jeszcze więc poczeka.

  3. Najlepsza aktorka pierwszoplanowa.

Frances McDormand w minimalistycznej ekspresji i powściągliwym wydaniu to nasz typ, podobnie jak „Trzy billboardy za Ebbing. Missouri”, który aktorsko uznajemy za najlepszy film w tym roku.
Rozważaliśmy również Margot Robbie i „Jestem najlepsza. Ja, Tonya”, ze względu na dramatyczny wymiar jej aktorstwa, ale Pani Frances jest magnetyczna w swojej roli, pełna emocji i to przeważyło na jej korzyść 😊

  1. Najlepszy aktor drugoplanowy.

Gorąco kibicujemy Samowi Rockwellowi i ponownie „Trzy billboardy za Ebbing. Missouri”.
To jest aktor o ogromnym potencjale dramatycznym, komediowym i tragikomicznym do tej pory nigdy nie nagrodzonym Oscarem. Dlatego czas najwyższy, aby to zmienić 😊
Ciekawe role to Willem Defoe i „Florida Project” oraz Christopher Plummer i „Wszystkie pieniądze świata”.
W przypadku drugiego z wymienionych aktorów mamy jednak nadzieję, że wygra sztuka filmowa, a nie polityka i tym razem dojrzały mistrz i laureat nagrody za „Debiutantów” ustąpi miejsca Samowi Rockwellowi.

5. Najlepsza aktora drugoplanowa.

Zdecydowanie Allison Janney i jej kreacja matki w „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” to przejmujące aktorstwo dramatyczne.
Konkurencją dla tej roli jest Lesley Manville i postać siostry głównego bohatera w „Nić widmo”. Jakkolwiek rozpatrywaliśmy tę kandydaturę, to Pani Allison Janney stworzyła psychologicznie i dramaturgicznie niezwykle ciekawą postać i stąd nasz wybór.

  1. Najlepszy reżyser.

Mamy nadzieję, że Christopher Nolan i jego „Dunkierka” zwycięży w tej kategorii, ponieważ warsztatowo to z naszej perspektywy było największe wyzwanie dla twórcy i pokaz jak opowiadać historie zmiennym tempem filmu, różnymi liniami czasowymi, epicko oddawać ogrom wojny poprzez pokazywanie jednostki  na tle wielkiej historii i jeszcze utrzymać w tym wszystkim realizatorską harmonię.
Brawo za warsztat i realizację.

Pozostałe nominowane filmy dotrzymują kroku naszemu faworytowi pod względem formy, ale nie mają takiej siły opowiadania jak ostatni film Nolana.

  1. Najlepszy film nieanglojęzyczny.

Faworyt jest tylko jeden. „Niemiłość” Zwiagincewa to kino kompletne formalnie, aktorsko i scenariuszowo. Opowiada o sprawach społecznie ważnych, ma przesłanie i jest pełne tego co nas najbardziej interesuje czyli psychoedukacji filmowej.

  1. Najlepszy długometrażowy film animowany.

Patriotycznie i dumnie kibicujemy naszym czyli „Twój Vincent”.
Konkurencja jest silna. Zwłaszcza „Coco” stawiany jest w roli murowanego faworyta, ale kto wie? Może kolejna statuetka niebawem zagości w naszym kraju?

W pozostałych tak zwanych kategoriach technicznych kibicujemy przede wszystkim „Dunkierce”, ponieważ jak to u Nolana – realizacja, forma i technika to kino najwyższej próby.

Ostatnia kategoria, którą chcemy opisać, to „najlepsza muzyka oryginalna”.
Tutaj konkurencja też jest silna.
Jak zwykle Hans Zimmer i oszczędne tło muzyczne w „Dunkierce” to mocny kandydat, ale zwłaszcza męska część Seansu Psychologicznego kibicuje jednemu z ulubionych kompozytorów czyli Alexandre Desplat i „Kształt wody”, którego usłyszymy w tym roku na Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.

Zatem trzymamy kciuki i zarywamy noc 😊

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

 

„W ułamku sekundy / Aus dem Nichts”: nic nie jest dane raz na zawsze.

2.03.2018

To jest kino, które należy do naszych ulubionych gatunków, ponieważ za pomocą prostej formy opowiada o sprawach w życiu fundamentalnie ważnych.

O fabule powiemy krótko, aby pozostawić widzom możliwość odkrywania filmowej opowieści.
Zarysujemy tylko, że w niemiecko – kurdyjskiej rodzinie dochodzi do granicznego życiowo doświadczenia traumy w postaci utraty najbliższych członków rodziny.

Dalej pozostawiamy Was w niedopowiedzeniu, aby zachęcić koniecznie do obejrzenia tego bardzo dobrze skonstruowanego filmu.
Nas historia Katji, Nuriego i Rocco porwała w całości.

To kino tego rodzaju, w którym każda scena filmu coraz mocniej wciska Cię w fotel, a emocje głównej bohaterki są tak prawdziwie dojmujące, że niemalże odczuwalne.

Trzeba dodać, że pokaz filmu w łódzkim Cinema City w godzinach szczytu rozpoczynał się na sali kinowej pośród szeptów, śmiechów, szelestu chipsów i popcornu, ale z każdą minutą emocje towarzyszące zdarzeniom na ekranie udzielały się widowni w postaci coraz bardziej zalegającej ciszy. Dla nas to jedna z najbardziej naturalnych reakcji widzów, potwierdzająca to, że film uruchamia emocje.

„W ułamku sekundy” to mocne kino na pograniczu dramatu psychologicznego i rasowego thrillera.
Warto nadmienić, że polskie tłumaczenie tytułu jak to często bywa nie oddaje dobrze przesłania oryginału…

Psychologia filmu Fatiha Akina to całe spektrum doświadczania traumy, procesu radzenia i nie radzenia sobie z faktem utraty rodziny.
Na ekranie widzimy ten pierwszy najbardziej surrealistyczny etap, w którym zaprzeczenie jest naturalną obroną organizmu i bardzo trudno przewidzieć reakcję ofiary na tak trudne doświadczenia.
To co obserwujemy i czemu towarzyszymy, widząc główną bohaterkę, to w konsekwencji próba odcięcia emocji, osłabienia dojmującego bólu, który nie mija.
To etap, w którym w życiu częstym rozwiązaniem jest wsparcie farmakologiczne, a w przypadku filmu znieczulenie się poprzez wpływ narkotyków.
Widzimy również jak istotne jest wsparcie bliskich, które i tak nie przynosi ulgi, a bywa wręcz destrukcyjne (nieradzenie sobie ze stratą ze strony rodziców Nuriego i obwinianie Katji za śmierć wnuka).
Film ukazuje również jak wszelkiego rodzaju bodźce (wszechobecne w domu zabawki syna, zdjęcia rodzinne, a nawet obecność przyjaciółki z nowonarodzonym dzieckiem) uaktywniają wtórne przeżywanie traumy. Również uczestnictwo w procesie sądowym, który odtwarza przebieg zdarzeń i opisuje zimnym, technicznym językiem obrażenia ofiar jeszcze mocniej doświadcza i traumatyzuje główną bohaterkę.

„W ułamku sekundy” to realistycznie zobrazowany proces emocji ofiary traumy, ofiary doświadczonej przez wydarzenia, które odmieniają całe życie, kasują dotychczasowy świat i zmuszają do podjęcia nieodwracalnych decyzji..
Jest to również film, który pokazuje siłę miłości i cały wachlarz emocji, które towarzyszą nam od momentów codziennego szczęścia ukrytego w prostych sytuacjach bycia z ludźmi, których kochamy, aż do chwil wszechogarniającej pustki i braku sensu, gdy już ich brak.

To co w warstwie społecznej opowiada „W ułamku sekundy” to także wizja konsekwencji postępującego nacjonalizmu i radykalizmów światopoglądowych.
A od strony funkcjonowania społeczeństwa to również słabość systemu demokratycznego zilustrowanego poprzez przebieg rozprawy sądowej i końcowego werdyktu.

„W ułamku sekundy” chwyta za serce i zmusza do myślenia.
To kino kompletne formalnie,  gatunkowe i posiadające przesłanie.
Oklaski dla Diane Kruger, która kreuje wstrząsającą postać i potwierdza po raz kolejny ogromny potencjał aktorski.
Brawo.

Do zobaczenia w kinie.
Seans Psychologiczny

Himalaista Paweł Michalski – gość Seansu Psychologicznego: „kino dla mnie to relaks, rozrywka i refleksja”

24.02.2018

Gościem Seansu Psychologicznego był himalaista – Paweł Michalski, zdobywca czterech ośmiotysięczników: Broad Peak, Gasherbrum II, Gasherbrum I, Cho Oyu.
Brał udział w wyprawie unifikacyjnej PHZ na K2 w 2014 roku (osiągnął wys. 8450 m). Ponadto wspinał się na Kanczendzongę, Lhotse, Nangę Parbat, Dhaulagiri, Manaslu.
Członek kadry narodowej PZA we wspinaczce wysokogórskiej.
Spotkaliśmy się z Pawłem w kinie Bodo w Łodzi, przy szczególnej okazji czyli specjalnym pokazie filmu „Jurek”, opowiadającego historię Jerzego Kukuczki. Seans filmu związany był z akcją zbiórki funduszy na rzecz rodziny Tomka „Czapkinsa” Mackiewicza.
Rozmawialiśmy z Pawłem na wiele tematów dotyczących psychologii wysokogórskiej oraz filmów, które interesują himalaistów podczas wyprawy.
Pełną rejestrację tego pasjonującego spotkania można obejrzeć poniżej:

Zapraszamy do subowania kanału Seansu Psychologicznego na YouTube 🙂
Do zobaczenia w kinie!
Seans Psychologiczny

Urszula Antoniak – reżyserka filmu „Pomiędzy słowami” gościem Seansu Psychologicznego: „tożsamość jest źródłem siły”.

14.02.2018

Z ogromną przyjemnością wzięliśmy udział łódzkiej premierze najnowszego filmu Urszuli Antoniak „Pomiędzy słowami” z Jakubem Gierszałem oraz Andrzejem Chyrą w rolach głównych.
Projekcja filmu i dyskusja odbyła się dzięki gościnności łódzkiego kina Charlie.
Autorka filmu nagradzana na wielu festiwalach jest również laureatką naszych łódzkich nagród – Złotego Glana kina Charlie oraz Łodzi Filmowej.
„Pomiędzy słowami” to kolejna produkcja artystki poruszająca tematy międzykulturowości, świadomej emigracji i budowania tożsamości w innej rzeczywistości.
Jest to bardzo ciekawy obraz również w aspekcie psychologicznym, ponieważ porusza m.in. mechanizmy z obszaru adaptacji międzykulturowej, procesu emocjonalnego „ukorzeniania się w innym środowisku, dysfunkcyjnych relacji na linii ojciec – syn, czy roli języka w przekazie emocji i tożsamości.
Siłą filmu jest także wyraziste aktorstwo duetu Gierszał – Chyra, ale również drugoplanowe role Christiana Lober oraz Justyny Wasilewskiej.
Trzeba wyróżnić nowy film Urszuli Antoniak także za stronę wizualną i estetyczną oraz pełen smaków  i płaszczyzn interpretacyjnych scenariusz.
O mechanizmach psychologicznych „grających” w filmie opowiada w rozmowie z Robertem Milczarkiem reżyserka Urszula Antoniak, na gorąco po łódzkiej premierze.
Czerń i biel towarzysząca naszej rozmowie ma swoje filmowe uzasadnienie 🙂

Zapraszamy.
Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

„Tamte dni, tamte noce / Call me by your name”: lato pełne zmysłów.

12.02.2018

To jest kino pełnozmysłowe.
Lato we Włoszech, lektura książki w cieniu drzewa przynoszącego ulgę przed palącym słońcem, orzeźwiający chłód kąpieli w basenie, odżywiające śniadanie na tarasie, zapach świeżo zerwanej moreli, taniec w kojącym powietrzu wieczora, spotkania z przyjaciółmi, wino i śpiew.

Taki anturaż pobudza zmysły i pozwala być świadkiem intensywnych uczuć rodzących się między dwojgiem ludzi, którzy spotkali się po raz pierwszy tego lata i być może po wakacyjnym okresie już więcej się nie zobaczą.
Film autorstwa Luca Guadagnino to kolejny po „Jestem miłością” i „Nienasyceni” obraz ociekający zmysłowością, fizycznością i cielesnym pięknem. Energia filmu może przywodzić na myśl również „Ukryte pragnienia” Bernardo Bertolucciego czy „Lato miłości” Pawła Pawlikowskiego.
Na pewno kontrowersje wzbudzi ustawienie w centrum zdarzeń namiętności, której bohaterami są dwaj mężczyźni.

Z tego powodu dla jednych widzów światopoglądowo będzie to film obrazoburczy, a dla innych stanie się manifestem środowisk LGBT.
Tymczasem warto obejrzeć ten film z zupełnie innej perspektywy.
W romantycznym otoczeniu piękna Italii warto dostrzec pochwałę wolności, podążania za swoimi uczuciami, przeżywania tych emocjonalnych chwil w naszym życiu, które powodują, że prawdziwie oddychamy, a nie wegetujemy.
Jeśli potraktujemy „Tamte dni, tamte noce” jako alegorię, to być może pomimo różnić w światopoglądzie łatwiej będzie dostrzec w tym filmie romantyzm i przyspieszone bicie serca.
Jest w nim co najmniej kilka scen perełek i szczególnie gratulujemy twórcom wrażliwości w uchwyceniu wyjątkowej relacji: ojciec – syn pięknie pokazanej w finałowej scenie rozmowy pomiędzy doświadczonym życiowo mężczyzną i tym, który dopiero w życie wkracza.

Monolog ojca jest tak przejmujący, że warto go tu zacytować, bo są to piękne słowa, które mogą świadczyć tylko o prawdziwej rodzicielskiej miłości:

„Wyrywamy z nas samych tak wiele, aby jak najszybciej wyleczyć się z rzeczy, że bankrutujemy w wieku 30 lat i mamy mniej i mniej do zaoferowania za każdym razem, gdy zaczynamy z kimś nowym. Ale żeby zmuszać się do braku uczuć, aby niczego nie czuć… Cóż za wielka strata.

To, jak żyjesz, to twoja sprawa. Po prostu.. Pamiętaj. Nasze serca i ciała to jednorazowy podarunek. Zanim się zorientujesz twoje serce jest zużyte. A twoje ciało? Przychodzi taki moment, że nikt na nie nie patrzy. A już na pewno nie chce się zbliżyć. W tej chwili czujesz ból i rozgoryczenie. Nie wyzbywaj się ich. Wraz z nimi jest radość, którą czułeś.”

Zmysłujące kino.

Seans Psychologiczny

 

„Niemiłość”: jak emocjonalnie tracimy się z oczu.

11.02.2018

„Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa to kolejny niepokojący emocje i wciągający historią film w twórczości reżysera.

To nie jest kino przyjemne w odbiorze.
Należy do tego rodzaju wrażliwości w opowiadaniu, która wyciąga na światło dzienne to wszystko, o czym staramy się nie myśleć, ukryć, przemilczeć.
Tytułowa „Niemiłość” już słowotwórczo oddaje to co uchwycił reżyser. Wszystko to, co się dzieje między dwojgiem ludzi, którzy tworzyli rodzinę, wiedli wspólne życie, wychowywali syna.
Widz towarzyszy małżeństwu w fazie nieuchronnego rozpadu, gdy dwoje dorosłych ludzi usiłuje sprzedać wspólne mieszkanie, aby jak najszybciej rozstać się i zacząć czekające już na nich obok nowe życia z nowymi partnerami.
Pośród tego chaosu wzajemnych żali, wyrzutów i obwiniania się za doznane krzywdy jest ich wspólny 12 – letni syn, który znika z domu.
Niemiłujący się już rodzice są zmuszeni w tej sytuacji podjąć współpracę w poszukiwaniu chłopca.

To zarys historii, której towarzyszymy. Co powoduje, że film Zwiagincewa jest tak interesujący psychologicznie?

Jest to przede wszystkim trafnie uchwycony obraz erozji relacji małżeńskich naszych czasów.
Widzimy dwoje dorosłych ludzi żyjących w komforcie materialnym rosyjskiej klasy średniej, za to ubogich w empatię i ciepło emocjonalne. Zwiagincew pokazuje to, co pogłębia się w społeczeństwach żyjących na coraz wyższym standardzie materialnym, które coraz mocniej toczy choroba braku uczuć wyższych.
Filmowi Żenia i Borys to przykłady upowszechniających się współcześnie antywartości i antypostaw.
Ofiarą procesu wypłukiwania się dorosłych z emocji jest 12 – letni chłopiec.
Film Zwiagincewa to przykład jak rodzice skoncentrowani na swoim konflikcie krok po kroku emocjonalnie tracą z oczu własne dziecko.

Matka  – Żenia.

Kult fitmłodości (ostatnia scena w filmie) oraz niemalże narkotyczne przyklejenie do smartfona, który towarzyszy nieprzerwanie głównej bohaterce, narcystyczna koncentracja na sobie i pogoń za idealnym, nieobciążonym odpowiedzialnością i trudnymi emocjami życiem, niecierpliwość oraz pośpiech wyrażane agresją słowną wobec syna i bezwolnego męża wypierają uważność na emocje osamotnionego w tej rodzinie 12 – letniego Aloszy.
Filmowa matka chłopca jest prawdopodobnie poranioną emocjonalnie kobietą (to wiemy dzięki epizodowi wizyty u babci Aloszy), z problemami w obszarze zaufania emocjonalnego (dysfunkcyjna relacja z własną matką), które przekładają się na nieumiejętność budowania relacji w dorosłym życiu.
Żenia jest w pełni skoncentrowana na sobie, dba o ciało, jej nowy partner to ideał rodem z kolorowych czasopism (dojrzały emocjonalnie, bogaty mężczyzna w średnim wieku), który opiekuje się nią w zasadzie bardziej z roli ojca, którego być może nigdy nie miała?
Żenia ma ogromną potrzebę bliskości (dotąd niezrealizowanej), miłości w nowym życiu, chcąc jak najszybciej zerwać z tym starym, smutnym, brzydkim, którego częścią jest jej syn.

„Niemiłość” to chyba słowo, które najlepiej oddaje stan emocji pokazanych w filmie.
Z jednej strony chłód w stosunku do własnego dziecka i agresja wobec męża, którzy symbolizują świat od którego tak bardzo chce uciec, z drugiej strony pogoń za bliskością i ciepłem z marzenia o perfekcyjnym związku z idealnym mężczyzną.
Tylko czy to jest miłość?
A może właśnie pogoń za „niemiłością” naszych czasów z lęku przed samotnością, z halucynacji na temat idealnych związków?

Ojciec – Borys.

Mąż Żeni i ojciec chłopca to przykład mężczyzny duszącego się w swoim życiu.
Życiu, w którym żona obwinia go za wszystko co złe.
Żona, której już nie kocha.
W życiu, w którym jest i syn, którego on nie zauważa.
Do tego pusty już emocjonalnie dom i praca w korporacji, potrzebna jedynie po to, by dać pieniądze na rodzinę, której już nie ma.
Borys w tym wcieleniu to przygaszony, bezwolny człowiek, który wraca do żony i syna za karę.
Jest jednak i drugi Borys, bogatszy w energię przy nowej, dużo młodszej partnerce i przyszłej matce swojego kolejnego dziecka, pomagający w zakupach, aktywny i emocjonalnie bardziej obecny.
Decyzje mężczyzny to przykład ucieczki jako sposobu na uniknięcie konsekwencji swoich własnych życiowych decyzji.
Borys nie potrafi wziąć odpowiedzialności za syna, będącego owocem związku, który się rozpadł.
Nie widzi swojego dziecka, nie czuje jego samotności, dziecięcej rozpaczy i strachu przed świadomością tego, że rodzice się rozstają.
Wybiera ucieczkę do nowego świata, który już na niego czeka.
Podobnie jak Żenia.

Oboje rodzicie nie mogą doczekać się zakończenia starego życia i szybkiego, bezbolesnego przejścia na nowe, lepsze, idealne.
Dlatego tak bardzo smutny jest los Aloszy, którego nikt z bliskich nie widzi, nie dostrzega jego strachu i przerażenia na myśl o rozpadzie rodziny oraz naturalnej dla dziecka potrzeby bliskości i miłości.

„Niemiłość” Zwiagincewa w realistyczny sposób pokazuje proces zanikania więzi małżonków, brak umiejętności rozmawiania oraz brak dojrzałości emocjonalnej w relacjach dorosłych, zwłaszcza wtedy, gdy są dzieci.
W filmie widzimy jak problemy dorosłych przekładają się na dziecko, które jak w upiornym lustrze odbija wszystkie psychologiczne problemy współczesnego świata, występujące w rodzinach i relacjach.

Polecamy „Niemiłość” jako obraz trafnie punktujący to z czym spotykamy się w gabinecie pracując z parami i małżeństwami niepotrafiącymi już rozmawiać. W związkach, gdzie są dzieci, cierpiące z powodu rozstań dorosłych, traktujących je jako kartę przetargową do załatwiania swoich interesów względem niekochanego już partnera lub partnerki.

Dlatego „Niemiłość” to ciekawe, choć trudne emocjonalnie kino, które szczególnie polecamy wrażliwym widzom.

W celach psychoedukacyjnych związanych z tematyką poruszaną przez film polecamy artykuły:

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”: Pani żałoba, Pani zemsta.

2.02.2018

Osoba Frances McDormand jest dla nas zawsze gwarantem ciekawych produkcji artystycznych.

Nie inaczej jest w przypadku „Trzech billboardów…”.
Naturalistyczna uroda aktorki, głębokie spojrzenie przepełnione życiowym doświadczeniem i siła ukryta pod minimalistyczną ekspresją emocji to cechy, które skupiają uwagę na głównej bohaterce i jej działaniach w tym oszczędnym w środkach wyrazu dramacie społecznym.

Kino w stylu, który serwuje nam Martin McDonagh, reżyser „7 psychopatów” i „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” to atrakcja dla widza, który ceni realizm przełamany absurdem, przy jednoczesnym uchwyceniu dramatu i satyry w opowiadaniu historii o ludziach i mechanizmach społecznych.
W końcu życie potrafi być przepełnione tragizmem i humorem jednocześnie.
Tak jest w tej produkcji.
Dramat dotyczy braku postępów w dochodzeniu w sprawie o gwałt i morderstwo na córce głównej bohaterki.
Humor ukryty jest w mikroreakcjach ludzi, monologach Mildred Hayes i rozmowach pozostałych postaci filmu.

„Trzy billboardy…” to propozycja, która zainteresuje widzów filmów w stylu nagradzanego ostatnio „Aż do piekła / hell or high water”, „Wind river” czy „To nie jest kraj dla starych ludzi” czyli produkcji  opowiadających w sposób realistyczny, wręcz naturalistyczny o ważnych społecznie sprawach.
Poza oscarową nominacją dla Frances McDormand trzeba wyróżnić również role męskie.
Sam Rockwell, kreujący postać emocjonalnie niedojrzałego policjanta będzie walczył w zasłużony sposób o Oscara.
Podobnie jak Woody Harrelson w w roli szeryfa, którym miotają etyczno – moralne dylematy.

W filmie opowiadającym o batalii poranionej tragedią rodzinną jednostki z bezwładnym systemem znajdziecie ilustrację następujących mechanizmów psychologiczno – społecznych:

  • Przykład zemsty jako sposobu na wyrównanie krzywd i poradzenia sobie z traumą po stracie dziecka
  • Proces przechodzenia przez żałobę i szczególnie ważny temat uznania doznanych krzywd ze strony sprawców
  • Studium patologii niekontrolowanej i „zasiedzianej” władzy lokalnej, powodującej bezwładność i pasywność w realizacji celów, do których została powołana
  • Studium próby obywatelskiego nieposłuszeństwa jako formy sprzeciwu wobec patologii systemu, chęci samodzielnego, non – konformistycznego myślenia i działania stojącego w konfrontacji wobec władzy
  • Przykłady mechanizmów rządzących konformizmem społecznym, wywierania presji na jednostkę, mającą na celu utrzymanie dotychczasowego status quo, oporu wobec zmian, „nie wyciągania brudów” i „zamiatania pod dywan” problemów, aby nie mącić pozornego spokoju członków lokalnej społeczności
  • Przykład moralnych wątpliwości i narastających wyrzutów sumienia jednego z głównych bohaterów, miotającego się między wyborem pomiędzy tym co etyczne, a tym co niemoralne, choć konformistycznie wygodne.

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” to kino stawiające pytania na temat fundamentalnych wartości i tego czy warto stanąć w walce w ich obronie.
Warto postawić i sobie takie pytania po seansie.

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Kliknij, polub, udostępnij.

Olga Bołądź gościem Seansu Psychologicznego: „terapia to studia wyższe na swój temat”.

30.01.2018

Gościem Seansu Psychologicznego była aktorka Olga Bołądź.
Te 40 minut to wartosciowy czas dzielenia się niebywałą wrażliwością, refleksjami na temat związków pomiędzy aktorstwem i życiem, udziałem psychologii w pracy nad rolą i własnym rozwojem, zarządzaniu energią oraz szukaniem balansu w intensywnym świecie…
Nie zapominamy również o zwierzętach 
Być może znajdziecie w słowach Pani Olgi jakiś kawałek siebie?
Zapraszamy.

„Wszystkie pieniądze świata”: wielkie koszty posiadania

24.01.2018

Jeśli kino rozrywkowe może mieć ambicje, aby bawić i odrobinę uczyć, to „Wszystkie pieniądze świata” łaczą te dwie cechy.
Najnowszy film Ridleya Scotta wciąga i buduje napięcie opowiadając dramatyczną historię porwania wnuka miliardera J.P. Getty’ego.
Męska połówka Seansu Psychologicznego lubi takie kino, które pomimo przynależności do wysokobudżetowych produkcji daje możliwość przejścia przez konkretną lekcję życia.
Jest w tym filmie wszystko co przyciąga tłumy do multipleksów: od zwrotów akcji, humoru, wzruszenia, błyskotliwych dialogów, suspensu, do tego, co ciekawi szczególnie nas, psychologów.
W tym przypadku tragicznego portretu człowieka sukcesu, który pogubiony w wartościach i życiowych priorytetach kładzie na szali życie wnuka i relacje z najbliższymi.
Tło rodzinne Gettych oraz wyrazista postać nestora to mieszanka trudnych emocji, które, gdy wyjmiemy bogactwo dekoracji mogą dotknąć wiele tzw. zwyczajnych rodzin.

Znajdziecie w tym filmie to jakim kosztem w relacjach okupiona jest pogoń za sukcesem i mierzeniem się ze samym sobą.
To plan pierwszy czyli zimna jak głaz, pomnikowa postać, grana przez Christophera Plummera z w pełni zasłużoną nominacją do tegorocznych Oscarów.
J.P. Getty, to człowiek, któremu można zazdrościć wszystkiego.
A może jednak nie?
Sukces finansowy na skalę niespotykaną w dotychczasowej historii świata, intuicja biznesowa, twarda postawa w negocjacjach, skuteczność i efektywność w interesach.
To niezaprzeczalne fakty.
Jednocześnie życie konsumowane w pojedynkę, w ciemnych przepastnych korytarzach wielkich posiadłości, samotnie, wtedy, gdy bliskość z innymi daje spokój i ukojenie, a której nie ma.
Wybory priorytetów życiowych opartych o budowanie korporacyjnej potęgi w branży naftowej okupione są pustką w życiu rodzinnym bohatera.
Taki portret krezusa biznesu widzimy w filmie.
I niech on będzie przestrogą dla wszystkich ludzi biznesu, którzy mierzą życiowy sukces liczbą środków zgromadzonych na kontach, przejętych firm i zniszczonej konkurencji.
To jak emocjonalnie dewastującym jest taki wyścig ze światem i samym sobą, często ceną porzucenia budowania więźi rodzinnych obserwujemy na ekranie w relacjach Gettych.

Ważną postacią filmu jest synowa miliardera, Abigail Getty i świetna kolejna rola Michelle Williams.
Dramat przez który przechodzi matka porwanego nastolatka polega na ciągłej walce na dwóch frontach.
Z jednej strony tkwiąc w ciągłym napięciu i lęku o życie syna, będącego w rękach porywaczy.
Z drugiej w nieustających przepychankach, wręcz negocjacjach z teściem o pieniądze, które mogą uratować bezcenne życie syna.
Michelle Williams w przejmujący sposób portretuje bezsilność matki, która jak dzikie zwierzę, atawistycznie wręcz usiłuje zagiąć rzeczywistość i mieć wpływ na odmienienie losu syna, tam gdzie tego wpływu nie ma.
Tak jak każda matka, która zrobiłaby z miłości wszystko, aby ocalić ukochane dziecko.
Sceny z Abigail Getty w roli głównej są przejmujące i mogą stanowić filmowy przykład tego jak silne emocje przezywają matki i generalnie rodzice w sytuacjach dramatycznych, w których uczestniczą ich dzieci.

O porwanym Paolo Gettym (Charlie Plummer) można napisac, że jest ofiarą życiowych wyborów dokonanych przez dziadka, stając się wartościowym i bezbronnym łupem dla porywaczy.
Jak wielką traumę przechodzi nastolatek w uwięzieniu oraz izolacji mogą potwierdzać tylko późniejsze, biograficzne losy pierwowzoru tej postaci. Trauma związana z porwaniem, uwięzieniem i okaleczeniem była tak ogromna, że odłożyła się nieodwracalnym piętnem na dorosłym życiu Paolo Getty’go.
Warto pogłębić przeżycie filmu poprzez sięgnięcie do informacji biograficznych na temat tych dramatycznych wydarzeń.

To co jeszcze psychologicznie udało się zobrazować twórcom, to elementy tzw. syndromu sztokholmskiego czyli mechanizmu psychologicznego budowania więzi pomiędzy agresorem, a ofiarą.
Mechanizm zbadany w psychologii i potwierdzony w powtarzalny sposób dzięki analizom wielu sytuacji zakładniczych, które miały miejsce na świecie.
Film pokazuje jak buduje się relacja pomiędzy porwanym Paolo, a jednym z porywaczy – Cinquanta, brawurowo zagranym przez Romaina Durisa. Prawdopodobnie wieź, która wytwarza się w procesie izolacji od świata, bycia skazanym na dobrą lub złą wolę napastnika również wpłynęłą jako jeden z czynników na zakończenie dramatu porwania w możliwie pozytywny sposób.
Warto przyjrzeć się również relacji tej dwójki na ekranie.

„Wszystkie pieniądze świata” to dobre kino gatunkowe.
Thriller trzymający w napięciu do końca, opowiadany w taki sposób, iż jest ciekawy również w aspekcie psychologii wymienionych postaci.

Z pełną świadomością nie opowiadamy o wszystkim, aby pozwolić widzowi dać się porwać – dosłownie – tej historii.
Na pewno warto wybrać się do kina.
Zwłaszcza jeśli interesują Was również aspekty relacji, kryzysu, trudności w rodzinie i wspomnianego na końcu mechanizmu tzw. syndromu sztokholmskiego.

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny.

 

Gra o wszystko: w pogoni za życiową równowagą.

17.01.2018

Jessica Chastain w ostatnich latach przyzwyczaiła nas do wyrazistych ról samodzielnych kobiet, prowadzących walkę w jakiejś sprawie (Sama przeciw wszystkim, Azyl, Wróg numr jeden, Dług, Służące).
W nowym filmie Aarona Sorkina również prowadzi batalię.
Niech Was nie zwiedzie pierwszoplanowy bohater filmu czyli świat prywatnych klubów pokerowych.
Oczywiście jest to film opisujący barwną historię uzależniającej rozrywki karcianej, tym ciekawszej, jeśli uwzględnimy o jak wysokie stawki toczy się gra i jak ważni ludzie siedzą za stołem.
Te detale ociekające luksusem i dające poczucie, że choć na chwilę zaglądamy przez dziurkę od klucza do sfer niedostępnych dla przeciętnego człowieka, to tylko pewien teatr w którym uczestniczy Molly Bloom.
Inscenizacja droga, ryzykowna i pociągająca za sobą istotne dla głównej bohaterki osobiste konsekwencje.

Dlaczego inscenizacja?
To zależy jak wejdziecie w ten film.
Jeśli skoncentrujecie się na historii pokerowego świata, to budowana akcja, emocje i napięcie najprawdopodobniej spowodują, że potraktujecie filmową ekranizację intensywnego życia Pani Bloom jako dobrą porcję prawdziwej rozrywki.
Jeśli jednak cenicie w kinie opowieści o ludziach, ich motywacjach tych świadomych i nieświadomych oraz to jak wpływają na ich życiowe wybory oraz w jaki sposób determinują ich losy, to „Grę o wszystko” ogląda się zupełnie inaczej.
Pod luksusowymi dekoracjami kryje się poruszająca historia życia kobiety od czasów dzieciństwa, relacji z rodzicami, szczególnie z wymagającym ojcem, kariery sportowej przerwanej przez wypadek, aż po decyzje o wejściu w świat gry hazardowej.

Losy Molly Bloom spina klamrą psychologia i sytuacja rodzinna.
Aby pozostawić Wam przyjemność w odkrywaniu tego co „nieświadome” w postępowaniu organizatorki ekskluzywnych spotkań pokerowych, więcej już o samej fabule nie napiszemy.
Pozornie „Gra o wszystko” może przypominać „Wilka z Wall Street” w wersji kobiecej.
Podobieństwa między filmami opieramy o zasady, które rządzą światem pokazanym w obu filmach: zwycięstwo za wszelką cenę, blef na granicy oszustwa, poczucie mocy i władzy, którą dają pieniądze i wygrana, aż po narkotyczne uzależnienie od emocji, które wywołuje giełda i gry hazardowe.
To łączy oba filmy.
Co jednak różni „Grę o wszystko” od filmu Martina Scorsese?
Właśnie tło psychologiczne i nieuświadomione procesy związane z rodziną Molly Bloom, które wpływają na jej życiowe decyzje.

W obszarze psychodukacji polecamy zwrócić uwagę przyglądając się historii głównej bohaterki na psychologiczne procesy związane z:

  • Modelami wychowania i ich wpływie na dorosłe życie dzieci
  • Kryzysami w małżeństwie i rozwodami oraz ich wpływie na emocjonalne dojrzewanie dzieci z rodzin doświadczających rozpadu więzi między rodzicami
  • Wpływem tworzenia warunków w wychowaniu do budowania autonomii dziecka, dokonywania własnych wyborów, popełniania błędów i uczenia się konsekwencji stanowiących całościowo kapitał na późniejsze dorosłe życie
  • Konsekwencjami autorytarnego wychowania
  • Etapami mechanizmu uzależnienia pokazanych w filmie na przykładach graczy w pokera
  • Iluzji poczucia kontroli uzależnienia na przykładach graczy i głównej bohaterki.

„Gra o wszystko” to atrakcyjny wizualnie film, ponieważ pokazuje ryzykowne sytuacje z perspektywy bezpiecznie oglądającego je widza.
Psychologicznie to interesujące kino, ponieważ przedstawia jednostkę wikłającą się w niebezpieczny świat, wybierającą taką drogę, na skutek nieuświadomionych emocji i procesów związanych z relacjami rodzinnymi.
Warto wybrać się do kina i dla inteligentnej rozrywki i dla odrobiny refleksji nad tym co się dzieje w relacjach rodzice – dzieci.

W obszarze psychoedukacji związanej z tematyką przedstawianą w filmie polecamy artykuł:

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Kliknij, polub, udostępnij.