Blog

Młynarski. Piosenka finałowa: lekcje z myślenia.

4.11.2017

„Młynarski. Piosenka finałowa” ogląda się z nostalgią i wzruszeniem.
To podróż do czasów, w których inteligencja, błyskotliwość, urok i styl w twórczości literackiej były najważniejsze.

Dla tych widzów, którzy pokoleniowo przeżyli czasy opisywane przez mistrza Wojciecha Młynarskiego oraz wszystkich tych, którym bliska jest jego wrażliwość wyprawa do kina sprawi wyjątkową radość.

Film pełen anegdot, kadrów z prób kabaretowych, wypowiedzi ludzi kultury współpracujących blisko z Wojciechem Młynarskim, opowieści przyjaciół i dzieci twórcy.

Podpisujemy się pod opinią, która pada w jednej z rozmów, że twórczość Młynarskiego to opowieść o współczesnej historii Polski, która powinna być częścią edukacji w szkołach w ramach lekcji języka polskiego, historii i kultury naszego kraju.
Frazy, rytm i treści, którymi autor opisywał otaczającą i zmieniającą się rzeczywistość to najwyższej próby przykłady bogactwa języka polskiego oraz nieograniczonych możliwości bawienia się stylem opowiadania o sprawach błahych i ważnych.

Jak sam mówi: „piosenka, to jest taki drobny twór, który może sprowokować do myślenia, ale niestety nie jest w stanie go zastąpić.”

Młynarski zmusza do myślenia.

Ten film to również próba pokazania artysty jako człowieka, płacącego wysoką cenę za dar, który posiada oraz rodziny ponoszącej ogromne koszty procesu tworzenia.
Opowiadają o tym była żona oraz dorosłe dzieci Wojciecha Młynarskiego. Pięknie i celnie opisuje tą trudną dla samego autora oraz najbliższych część wspólnego życia związanej z chorobą mistrza Gustaw Holoubek. Pośród wielu innych ciekawych wypowiedzi warto zwrócić uwagę właśnie na tę refleksję autorstwa wielkiego aktora.

„Młynarski. Piosenka finałowa” to film przypominający wrażliwość i uważność ukrytą w dorobku Wojciecha Młynarskiego, którą warto pielęgnować również w sobie dzięki kontaktowi z jego twórczością.

To powrót do prawdziwej treści o otaczającym nas świecie, podanej za każdym razem za pomocą intelektu, humoru, ironii, metafory, bawienia się językiem, formy i frazy tak wyjątkowych, że aż trudno uwierzyć, że wyszły spod pióra jednej osoby.

Tym bardziej zachęcamy do obejrzenia filmu, aby potem wrócić do twórczości mistrza lub odkrywać ją przed pokoleniami, dla których jest jeszcze niepoznana.
Wszystko po to, aby przynajmniej spróbować tworzyć przeciwwagę dla postępującej erozji w myśleniu, przekładającej się na ubożenie języka i wypłukiwanie się treści, które można zaobserwować każdego dnia w mediach i komunikacji między ludźmi.

Jak wybrzmiewa jedna z fraz w piosence autorstwa Wojciecha Młynarskiego:

„Ludzie to lubią, ludzie to kupią,
Byle na chama byle głośno byle głupio.”

Warto obejrzeć ten film, aby pielęgnować pamięć o artyście tuż obok dbania o słowo, którym mistrzowsko operował Wojciech Młynarski.

Polecamy.

Seans Psychologiczny
Do zobaczenia w kinie.

 

Człowiek z magicznym pudełkiem: lepsze jutro było wczoraj.

25.10.2017

Kino SF made in Poland to rzadkość.
Opowieść Bodo Koxa można kupić lub odrzucić w całości.
Wizja Warszawy A.D. 2030 jawi się ponuro, depresyjnie i rysuje obraz raczej nie napawający optymizmem.
Estetyka formy i strona wizualna pewnie znajdą tylu zwolenników, co sceptyków.
Jeśli wskaźnikiem wiarygodności scenariusza przyszłości miałoby być poczucie realności pokazywanych miejsc, to nam jawi się filmowa przyszłość bardziej jako teatralna dekoracja.
Jednocześnie trudno oczekiwać technicznych fajerwerków, ponieważ jest to bardziej filmowa baśń i oszczędna opowieść, niż wielkie kino gatunkowe. Doceniamy pomysł na wizję.
Realizację traktujemy z dystansem 😉

W obszarze psychologii lubimy to, o czym opowiada Bodo Kox w swoich filmach.

Debiut pełnometrażowy „Dziewczyna z szafy” była baśnią o relacjach, samotności i bliskości.
Podobnie jest w „Człowieku z magicznym pudełkiem”.
Dwoje ludzi z różnych epok spotyka się szukając bliskości, intymności, może miłości?

Polecamy ten film, ponieważ w naszym odczuciu w umowny sposób pokazuje jak zmieniają się wartości wraz z ze zmieniającymi się czasami.

Męski bohater z przeszłości (Piotr Polak) może symbolizować postawy za którymi tęsknią współczesne kobiety, pośród których znajdziemy odpowiedzialność, romantyzm, silne ramię, szarmanckość, o których filmowa Goria (Olga Bołądź) mówi: „moja babcia powiedziałaby, że jesteś romantyczny” i „prawdziwi faceci są teraz tylko w wojsku”.
Być może reżyser puszcza oko do współczesnych panów, których cechy zorientowane są coraz częściej wokół narcyzmu, niedojrzałości emocjonalnej czy nawet histeryczności dorosłych chłopców?

Kobieca bohaterka z przyszłości może symbolicznie obrazować koncentrację na „Ja” i w sposób karykaturalny oddawać samowystarczalność współczesnych kobiet?
Za pomocą metafory filmowej będąc próbą sprowadzenia intymności i relacji pomiędzy dwojgiem ludzi, do fizycznej wymiany dóbr konsumpcyjnych, do których należy również seks i orgazm Gorii?

Jednak, gdy wystarczająco mocno przyjrzymy się głównym bohaterom, to prawdopodobnie chodzi o to co zawsze.
Potrzebę bliskości, więź, prawdziwą obecność.

Wizja przyszłości wykreowana w filmie w naszym odbiorze rysuje negatywny scenariusz przyszłości przemian cywilizacyjnych, które obserwujemy po części już w realnym świecie A.D 2017.
Dzięki filmowi można postawić kilka psychologicznych pytań:

Jakie są zagrożenia wynikające z konsumpcyjnego nastawienia do życia?

Jak technologia wpływa na relacje głębokie między ludźmi rozumiane m.in. jako: uważność, otwarta komunikacja, empatia czy wrażliwość?

Czy w codziennym pośpiechu potrafimy zatrzymać się i pamiętać o relacjach z bliskimi ludźmi?

Czy potrafimy zachować balans pomiędzy światem wirtualnym, a realnym?

Jak możemy zadbać o dobre relacje w najbliższym otoczeniu?

„Człowiek z magicznym pudełkiem” to w naszym odbiorze baśń o kondycji emocjonalnej człowieka, tęsknocie za tym co dobre w przeszłości i obawą przed tym co przyszłość przyniesie w sferze kondycji emocji ludzi.
Smutna opowieść z wieloma odniesieniami do innych filmów, które wielbiciele kina na pewno dostrzegą.

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

 

Blade Runner 2049: o czym marzą androidy?

09.10.2017

Blade Runner 2049 to wysokobudżetowa rozrywka z ambicjami ocierającymi się o psychologię egzystencjalną.
Film cieszy oko wysmakowanym estetycznie światem przyszłości i jeśli ktoś szuka w kinie sztuki wizualnej, to pod tym względem Blade Runnera A.D. 2017 ogląda się z przyjemnością. Co więcej k
onkretne kadry z filmu mogłby utworzyć piękny kolaż zdjęć w niejednej galerii sztuki.

Jakkolwiek można ten film zapisać do gatunku SF, to scenariusz i historia androida, w którego wciela się Ryan Gosling opowiada o tym czym w istocie jest człowieczeńswo i będące jego esencją odczuwanie, potrzeba sensu życia, znajomości swoich korzeni i posiadania duszy, która odróżnia tych urodzonych od tych „wyprodukowanych”.

Warto obejrzeć nowy film Denisa Villeneuve, ponieważ przyszłość wykreowana przez reżysera prezentuje się bardzo realistycznie, uwzględniając prawdopodobne procesy zmian w nauce i społeczeństwie, które być może przed nami.
Nie jest to optymistyczna wizja, ale jakże upiornie hipnotyczna,..

Warto obejrzeć Blade Runnera również dla metafory sensu egzystencji w postaci głównego bohatera K / Joe androida z emocjami, który nam ludziom może pokazać jak często sami tracimy poczucie sensu i odcinamy się od własnych emocji, przeżywając każdy dzień życia niczym nieczujące biomaszyny zgodnie ze wzorcem codzienności:
wstań, zjedz, idź do pracy, wróć, odpocznij, śpij.. Powtórz.
W kategorii filmów SF to propozycja równie frapująca co Interstellar, Moon, W stronę słońca, Gattaca, Odyseja Kosmiczna 2001, Marsjanin, Equilibrium, Kontakt, Ona oraz wiekowy, ale wciąż zmuszający do myślenia Fahrenheit 451.

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

Ptaki śpiewają w Kigali: jest życie po końcu świata.

25.09.2017

*analiza psychologiczna filmu zawiera elementy fabuły*

Najnowszy film Joanny Kos – Krauze, to kino symboliczne i oszczędne w formie. Grają tu konkretne ujęcia, bliskie kadry, pojedyncze słowa, cisza i przede wszystkim relacja głównych bohaterek, polskiej ornitolożki Anny (Jowita Budnik) oraz uciekinierki z Ruandy Claudine (Eliane Umuhire).
Towarzyszymy historii młodej dziewczyny ocalałej z piekła ludobójstwa (dokonanego przez plemię Hutu na plemieniu Tutsi), jakie miało miejsce w Ruandzie w 1994.

Psychologia filmu to przede wszystkim temat traumy czyli głębokiego urazu psychicznego, jej konsekwencji i procesu radzenia sobie ze skrajnymi wydarzeniami w życiu, właśnie takimi jak bycie naocznym i bezsilnym świadkiem zagłady najbliższej rodziny.
Takiej tragedii doświadczają główne bohaterki. Każda na swój sposób.

Oglądając film towarzyszymy Claudine, która traci całą rodzinę i dzięki pomocy Polki ucieka od nieuchronnej śmierci, trafiając do innego świata, próbując radzić sobie z tragicznymi przeżyciami jak tylko potrafi.

Jednym z oblicz przeżywania traumy i radzenia sobie z nią są próby zachowania godności i  człowieczeństwa na każdy możliwy sposób.
Nawet jeśli jest to sposób autoagresywny (decyzja o udaniu się do ośrodka dla uchodźców), to poprzez utrzymywanie ocalałego w poczuciu bycia człowiekiem, pozwala nie zwariować.
Claudine walczy o godność poprzez swoją dumę (jej postawa ciała i spojrzenie w rozmowie z policjantami), usiłowanie zachowania niezależności względem Anny, radzenie sobie samej.
Claudine próbuje się odnaleźć: pracuje, uczy się, żyje z dnia na dzień. Jednak doświadczenie traumy daje o sobie znać na każdym kroku. Wyzwalacze przypominające o śmierci  bliskich są wszechobecne (scena z oporządzaniem ryb, nauka polskich zwrotów skoncentrowanych na odniesieniach do rodziny).
To wszystko nie pozwala zapomnieć.
Te i inne objawy niesie ze sobą traumatyczne doświadczenie.
Pomocną terapią może stać się próba odnalezienia innych ocalałych, spojrzenie w oczy oprawcom, pochowanie szczątek bliskich, pożegnanie ich i opłakanie. To wszystko nie daje ukojenia, ale kontaktuje główną bohaterkę z jej emocjami i pozwala rozpocząć proces żałoby.

Widzimy również jak próbuje radzić sobie z traumatycznymi przeżyciami Anna.
Ornitolożka początkowo próbuje zapomnieć.
W tym celu zrywa kontakt z młodą Afrykanką, rezygnuje z dalszej pracy, która jest także jej pasją.
Rola, w którą wciela się Jowita Budnik jest przykładem tzw. mechanizmu dysocjacji czyli odcięcia się od emocji po traumie.
Bardzo często w podobnych sytuacjach ofiary traumy w ten właśnie sposób próbują wrócić do tzw. normalności.
To czasem racjonalna, czasem zupełnie nieświadoma strategia radzenia sobie z trudnymi wydarzeniami, które są punktem wyjścia dla filmu. Jednocześnie skrajnie bolesne przeżycia odkładają się, co skutkuje najczęściej takimi objawami jak: bezsenność, koszmary senne, flashbacki (czyli przypominanie sobie i przeżywanie na nowo traumatycznych doświadczeń), bóle psychosomatyczne, problemy trawienne, omdlenia, wycofywanie się z relacji międzyludzkich, drażliwość, konfliktowość, sięganie po używki, uzależnienia.
Podobne zachowania obserwujemy u obu głównych bohaterek.
Są one przykładem doświadczania tzw. zespołu stresu pourazowego. Dlatego ofiary traum powinny mieć bezwzględnie zapewnioną profesjonalną pomoc psychologiczną i takiej pomocy mają prawo oczekiwać.
Zdajemy sobie jednak sprawę, że, cytując Annę, „nie ma pigułki na traumę”. A doświadczenie Claudine jest przeżyciem niewyobrażalnym.

„Ptaki śpiewają w Kigali” to interesujące kino pod względem psychologicznym.
Dla profesjonalistów może być przykładem tego co dzieje się z człowiekiem, który doświadcza traumy, czyli wydarzenia granicznego, takiego kiedy zagrożone jest życie i zdrowie ocalałego lub jego bliskich. Doświadczenie lub bycie świadkiem wojny czy ludobójstwa jest przeżyciem najbardziej granicznym z możliwych.

W obszarze psychoedukacji będącej kontynuacją tematyki poruszonej w filmie, chcemy przytoczyć objawy, jakich doświadczają osoby z zespołem stresu pourazowego (inaczej posttraumatycznego).
Jeśli jesteś ocalałym/ą po traumie i doświadczasz poniższych objawów lub znasz osoby, które przeżyły wydarzenia traumatyczne, a poniższe objawy utrzymują się u niej przez dłuższy czas, to warto skonsultować się ze specjalistą:

  • Obniżony nastrój, przedłużające się poczucie smutku, przygnębienia, żalu, wstydu itp.,
  • Poczucie nadmiernego wzbudzenia, trudności z koncentracją, uwagą,
  • Napady lęku wywołane pozornie błahymi czynnikami, utrzymujący się stan niepokoju,
  • Nieracjonalne obawy o życie i zdrowie swoje i bliskich,
  • Trudność w przeżywaniu emocji, poczucie odcięcia od emocji lub nadmierna, nieadekwatna do sytuacji emocjonalność,
  • Natrętnie powracające myśli, obrazy i/lub dźwięki związane z wydarzeniem urazowym, ponowne przezywanie traumy,
  • Unikanie miejsc, sytuacji, osób związanych z urazowym wydarzeniem,
  • Trudności związane ze snem np. realistyczne koszmary senne, bezsenność itp.,
  • Trudności z radzeniem sobie ze złością, poczucie gniew

Seans Psychologiczny

Kliknij, polub, udostępnij.

Do zobaczenia w kinie.

 

Obdarowani / Gifted: lekcja dla dorosłych jak się komunikować i nie komunikować z dziećmi.

27.08.2017

Wybieraliśmy się na ten film z mieszanymi uczuciami.
Z jednej strony intuicja wzmocniona zwiastunem podpowiadała, że to inteligentne kino w ciepły sposób opowiadające trudną historię, z drugiej doświadczenie widza wzmacniało obawy, że będzie to kolejna ckliwa i płytka opowiastka rodzinna na letni sezon ogórkowy w kinach.
Intuicja zwyciężyła 🙂
W warstwie fabularnej to film o samotnym mężczyźnie wychowującym uzdolnioną matematycznie siostrzenicę oraz o problemach związanych z jej socjalizacją w zwykłej szkole i batalią prawną o opiekę nad dzieckiem. Wiele takich historii w kinie już było.
Wspomnieć można chociaż „Sprawę Kramerów”, czy nasz polski „Tato” z Bogusławem Lindą.

To co stanowi o wyjątkowości filmu Marca Webba, to pokazanie sposobów na komunikację w relacji dorosły – dziecko.

„Obdarowani” stanowi psychologiczne studium przypadku co najmniej kilku postaw dorosłych względem dzieci w obszarze wychowania i tego jak można z dziećmi rozmawiać.

Lekcja dla nauczycieli.

Znajdziecie w filmie tradycyjną postawę wychowania szkolnego pokazaną w pierwszej fazie filmu przez nauczycielkę małej Mary – Bonnie, która początkowo traktuje dziecko protekcjonalnie, chcąc wygasić naturalną ciekawość, odwagę i aktywność dziecka, sprowadzając je do ogólnego standardu zachowania podczas lekcji (nie wyróżniaj się, bądź grzeczna, nie wychodź przed szereg, nie przeszkadzaj nauczycielowi realizować standardowego programu nauczania, jeśli potrzeby dziecka wykraczają poza standard).
Okazuje się jednak, że postawa nauczycielki wraz z poznawaniem dziewczynki może ulec zmianie.
W tym miejscu, jako rodzice i nauczyciele, możemy odrobić lekcję dotycząca tego jak komunikować się z dzieckiem w szkole zachowując ramy i zasady, jednocześnie uznając potrzeby i podmiotowość dziecka.

Wychowanie w wyścigu do sukcesu.

Kolejną postawę czy antypostawę w komunikacji i wartościach reprezentuje babcia Mary.
Kobieta zimna, odcięta od własnych emocji, dominująca i zorientowana na intelektualny rozwój dziecka, ignorująca emocjonalne i społeczne potrzeby rozwojowe dziewczynki, takie jak beztroska zabawa, interakcje z rówieśnikami, zwykła codzienność.
Postać babci Evelyn to przykład powszechnej w naszej kulturze postawy dorosłych względem dzieci opartej na hierarchiczności, traktowaniu dzieci przedmiotowo, wywieraniu presji, aby ścigały się o bycie najlepszym w jakiejś dziedzinie, niesłyszeniu emocji dzieci i traktowaniu ich jak „zawodników”, w których inwestuje się wszystkie środki, aby odniosły sukces,  gdy tak naprawdę poprzez dziecko dorosły bardzo często realizuje swoje niespełnione ambicje.
Ryzyka takiej postawy  dorosłych to kształtowanie młodej osoby, która będzie nieszczęśliwa realizując nie swoje marzenia oraz w wielu życiowych przypadkach uboga w umiejętności społeczne (komunikacja, inteligencja emocjonalna, samodzielność, zaradność, trudności w radzeniu sobie z porażką), ponieważ rodzicie uniemożliwili trening społeczny, chroniąc przed jakimikolwiek trudnościami otaczającego świata (życie „pod kloszem”, wychowanie na sukces w jakiejś konkretnej umiejętności – w przypadku głównej małej bohaterki filmu sukcesy matematyczne, w wielu innych przypadkach mistrzostwo w sporcie, muzyce, nauce etc.). Jest to zjawisko powszechne społecznie, które zabiera dzieciom to co w dzieciństwie najważniejsze: zabawę i beztroskę, zastępując je planem efektów i harmonogramem zajęć.
Zapominamy coraz częściej jako dorośli i rodzicie o balansie pomiędzy jednym a drugim..

Nie za blisko, nie za daleko, uważnie, obecnie, szczerze emocjonalnie, na przykładzie.

Finalnie wisienka na torcie i postać Franka Adlera – dorosłego samotnego mężczyzny, który wychowuje Mary.
Obsadzenie w tej roli Chrisa Evansa czyli Kapitana Ameryki, to niezły chwyt łamiący konwencję, w której aktora w kulturze masowej utożsamianego z napompowanym mięśniami superbohaterem widzimy jako mężczyznę okazującego emocje, uważnego i troskliwego wobec małej dziewczynki.
To zderzenie na pewno zjedna temu filmowi wiele fanek. W końcu wrażliwy twardziel – czuły barbarzyńca to ideał wielu Pań 😊

Wracając do filmu i Franka Adlera, to na jego relacji z małą Mary zbudowana jest wyjątkowość tego filmu.
Jeśli chcecie zobaczyć jak można rozmawiać z dziećmi budując im świat oparty o zasady i wartości, jednocześnie zachowując przestrzeń na autonomię dziecka, odkrywanie, doświadczanie, zabawę, dobry emocjonalny kontakt dorosły – dziecko, to obejrzyjcie „Obdarowanych”.

Nie za blisko, nie za daleko, uważnie, obecnie, szczerze emocjonalnie, na przykładzie.
To zasady, którymi intuicyjnie kieruje się Frank rozmawiając z małą Mary. Film jest gotowym przykładem jakiej komunikacji z dziećmi warto się uczyć i jak być w dobrym kontakcie w sytuacjach zabawy, nauki, konfliktu, silnych emocji dziecka, błędów dorosłych.
Jak można rozmawiać, aby być wiarygodnym rodzicem i przykładem dla dziecka, nie budując autorytetu na strachu i sile, ale wzmacniając więź poprzez szczerość, uważność i wzajemny szacunek.

Zobaczycie w relacji tej dwójki sporo mechanizmów komunikacyjnych bazujących na tzw. nonviolent communication, – NVC czyli sposobie porozumiewania się opracowanym przez Marshalla Rosenberga, w którym komunikacja to wyrażanie emocji i potrzeb, w sposób szczery i empatyczny z ograniczeniem w komunikacji wystąpienia przemocy w jakiejkolwiek formie czy fizycznej czy psychicznej.

Polecamy film i metodę wszystkim dorosłym, rodzicom, nauczycielom jako inspirację do tego jak można komunikować się i uczyć uważnej rozmowy, pomimo często głęboko w nieświadomości zaszytych skryptów i automatów komunikowania się i wychowania, które wynosimy z domu rodzinnego, przekazywanych z pokolenia na pokolenie jako jedyna znana metoda.

Najczęściej większość rodziców ma bardzo dobre intencje i chce dobrze dla swoich dzieci.
Jednocześnie stosuje sposoby, które przynoszą długoterminowo więcej szkody niż pożytku i odkładają się boleśnie na późniejszym dorosłym życiu latorośli.
Widzimy to w gabinecie pracując z dorosłymi pacjentami i problemami mającymi swoje źródło często w relacjach z rodzicami i zasadami, które były im wpajane w okresie wychowania.

Przy okazji tej ciepłej i inteligentnej historii opowiedzianej na ekranie możemy zobaczyć jak można rozmawiać i że jest to możliwe.

Piękne kino. Warto zobaczyć.

W obszarze własnego rozwoju po pobejrzeniu filmu proponujemy zadać sobie następujące pytania i zastanowić się co mówią nam o nas samych odpowiedźi:

Jak komunikuję się ze swoimi dziećmi?

Jak komunikuję się z innymi dorosłymi?

Co jest dla mnie ważne w wychowaniu moich dzieci?

Jakie wartości chcę przekazać mojemu dziecku?

Do czego chcę wychować moje dziecko?

Czego chcę dla swojego dziecka?

Jak mój sposób komunikowania z dzieckiem wpływa na mnie, moje dziecko i naszą relację?

Czy traktuję swoje dziecko podmiotowo (jako małego człowieka mającego swoje emocje i potrzeby, jedynie mniej doświadczenia) czy przedmiotowo (jako istotę, która nie ma emocji lub która nic nie rozumie i nie wie co jest dla niej dobre)?

Jakie mam przekonania dotyczące roli rodzica, dziecka, procesu wychowywania (czym jest wychowanie, do czego „służy” rodzic, jakie „powinno” być dziecko? Itp.)

Aby pogłębić temat porozumienia bez przemocy – NVC, polecamy artykuł dotyczący relacji w związku, bo to jak komunikujemy się w związku przekłada się także na naszą komunikację z dziećmi:

http://psychologwlodzi.pl/porozumiewaj-sie-bez-przemocy-w-swoim-zwiazku/

Seans Psychologiczny
Do zobaczenia w kinie!

Kliknij, polub, udostępnij 🙂

„Kedi – sekretne życie kotów” czyli czego możemy nauczyć się od kotów?

19.08.2017

„Kto nie kocha zwierząt, ten nie potrafi naprawdę kochać” – cytat z pamięci.

Ten cytat może brzmieć prowokacyjnie, ale tylko zanim zobaczycie ten film.
Po jego obejrzeniu nie będziecie mieć wątpliwości co się za nim kryje.
Mamy taką nadzieję 😊

Dlaczego „Kedi”jest wyjątkowym filmem?

Jest doświadczeniem niemalże zmysłowym towarzyszenia kotom w ich naturalnym środowisku miejskim.
Życia pośród ludzi, którzy tak jak potrafią okazują im pomoc, ciepło, bliskość, obecność, serce.

Filmowy test na kontakt z własnymi emocjami.

Przyglądanie się nazwanym z imienia (Spryciara, Przylepa, Sułtan, Flirciarz, Bestia, Szajba i Cwaniak) przez swoich miejskich opiekunów kotom jest przede wszystkim testem dla naszej ludzkiej wrażliwości.
Widzimy koty, które mają swoje historie opowiadane głosem człowieka, towarzyszymy ich codzienności, w zasadzie możemy poczuć, że tam też jesteśmy. Zupełnie obok.
W takich warunkach jak być obojętnym na opowiadane historie?
Jak się nie wzruszyć? Nie uśmiechnąć? Nie westchnąć? Nie współczuć?
Dlatego warto obejrzeć „Kedi” i sprawdzić na sobie jak rezonujemy na tę opowieść? Czy wywołuje w nas wzruszenie? Czy pozostajemy twardzi? Zdystansowani?
Czy jesteśmy bardziej zasocjowani (w kontakcie ze swoimi uczuciami) czyli czy filmowa historia zwierząt wywołuje w nas emocje, wrażenia zmysłowe, ciepło w brzuchu, wzruszenie?
Czy raczej jesteśmy zdysocjowani (bez kontaktu z emocjami) czyli czy trudno nam poprzez filmowy kontakt ze zwierzętami coś poczuć? Przeżyć wspólnie z nimi?
Czy pozostajemy niewzruszeni?

Terapeutyczne opowieści.

Kedi to nie tylko film o kotach i ich życiu na ulicach Stambułu.
To również historie ich ulicznych opiekunów, mieszkańców tureckiej metropolii, którzy opowiadają o swoich relacjach z czworonogami.
Te historie to swoiste terapeutyczne opowieści o tym, co daje kontakt ze zwierzęciem i jak ważny jest dla naszych emocji i zdrowia psychicznego.
Jest już od dawna medycznie potwierdzone, że obecność zwierząt w domu wpływa pozytywnie na nasz dobrostan.
„Kedi” pokazuje życiowe przykłady konkretnych mieszkańców oraz ich historie relacji kotami, pozytywnego wpływu na trudne momenty, zakręty życiowe, kryzysy, chwile samotności człowieka.
Jak duża jest wymiana dobrych emocji między człowiekiem i zwierzęciem mogą potwierdzić pewnie wszyscy opiekunowie kotów i psów.
W przypadku tych pierwszych ich terapeutyczny pozytywny wpływ na człowieka to przede wszystkim fizyczny kontakt, ciepło, miękkość, relaksacyjny charakter kociego mruczenia, alegoria wolności kota, której człowiek może uczyć się od swego zwierzęcego towarzysza.
Wiele takich indywidualnych opowieści o dobrym wpływie kota na człowieka zobaczycie w filmie w reżyserii Ceydy Torun.

Kedi – sekretne życie kotów to film dla każdego.
Jeśli chcecie w kinie przeżyć coś osobistego i za pomocą metafory filmowej, w tym przypadku scen z życia zwierząt, dowiedzieć się czegoś o sobie, to bardzo polecamy właśnie takie kino.

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Kliknij, polub, udostępnij 🙂

 

Królewicz Olch: eksperyment filmowy o trudnych relacjach w rodzinie.

17.08.2017

Oglądamy dużo filmów. Cenimy polskie produkcje.
Koncentrujemy się w nich na psychologii. Zawodowo paramy się nią kilkanaście już lat. Po co ten wstęp?
Aby uzasadnić to co po nim w kwestii filmu „Królewicz Olch”.

Można pisać, że estetyka i wrażliwość artystyczna jest sprawą subiektywną.
To prawda.
Dlatego film Kuby Czekaja nie musi nam się podobać. I tak właśnie jest. Jednak „nie czujemy” wielu filmów, a mimo to chcemy obejrzeć je do końca.
W przypadku Królewicza wykazaliśmy się cierpliwością godną mistrzów jogi i mimo wątpliwości wytrzymaliśmy cały seans.
To drugi taki przypadek jeśli chodzi o polskie kino.
Z szacunku dla twórcy wartość artystyczną filmu podsumujemy najkrócej jak to możliwe: nie kupujemy tej formy, jest męcząca i banalizuje temat sprowadzając go do prostych tez i prób uchwycenia trudnych relacji.

Co usiłuje opowiedzieć film?

Od strony psychologii rodziny możecie dostrzec przykład symbiotycznej relacji matka – dorastający syn, chorobliwej nadopiekuńczości kobiety starającej się spełniać swoje marzenia poprzez osiągnięcia syna, niepełnej rodziny, braku ojca i potrzeby budowania swojej autonomii u dorastającego nastolatka.

Zobaczycie również tęsknotę młodzieńca za męskim wzorcem, walkę o oddzielenie się od zalewającej matki i brak komunikacji między rodzicami dorastającego chłopaka.

To wszystko podlane artystowskim sosem w postaci odniesień do Goethego i Króla Olch w wersji trudnej w odbiorze ze względu na formę.

Nie jest to naszym zdaniem udane kino, ale warto wyciągać własne wnioski.
W zgodzie ze swoją wrażliwością filmową.
Dlatego nam jest trudno polecać „Królewicza Olch”…

Polecamy za to mechanizmy psychologiczne, które próbuje pokazać.

Temat ważny w dzisiejszych rodzinach, ponieważ dotyczy sklejonych ze swoimi dziećmi rodziców, często matek, które  nieumiejętnie okazując miłość rujnują relacje z dziećmi i pozbawiają je możliwości uczenia się świata na bazie swoich doświadczeń.

O takich trudnych relacjach jest ten film.

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Kliknij, polub, udostępnij 🙂

Serial Netflix „Trzynaście powodów”: porcelanowy świat dorastania.

26.07.2017

Jeśli interesują Cię mechanizmy przemian społecznych dotyczących młodzieży, wpływu zmieniających się norm obyczajowych, zasad wychowania, roli mediów społecznościowych w życiu młodzieży, to ten serial jest obowiązkową pozycją dla Ciebie.

Tematyka bliska produkcjom, które na przestrzeni ostatnich dwóch dekad próbowały opisać problemy dorastania takie: jak Kids, Boyhood, Juno czy polska Sala Samobójców i zeszłoroczny hit czyli serial Belfer.
Wszystkie wymienione tytuły łączy dorastanie i trudne emocje z tym związane czyli proces emocjonalnego dojrzewania, uspołeczniania, uczenia się świata w formie czasem bolesnego treningu zachowań i reakcji.

To co naszym zdaniem powoduje, że „Trzynaście powodów” jest tak ciekawą propozycją, to forma opowiedzenia dramatycznej historii głównej bohaterki Hanny Baker i grupy jej rówieśników.
Każdy odcinek to element układanki prowadzącej do poznania tragicznego finału.
W tym procesie mamy czas, aby przyjrzeć się postaciom, poznać ich motywacje, tło rodzinne i społeczne oraz składniki wpływające na dramatyczne konsekwencje.

Polecamy ten serial wszystkim rodzicom, ale również wszystkim osobom o odrobinę większej wrażliwości i uważności na to jak zmienia się otaczający nas świat młodego pokolenia.
W tym przypadku pokazany na przykładzie problemów młodzieży, gdzie pogoń za wizerunkiem, pozycją w grupie i przynależnością do świata „fajnych” wzmacnia kreowanie licealnej gry pozorów.
Tak jak w przypadku porcelany, która zewnętrznie jest bardzo piękna, ale jednocześnie krucha i wystarczy jeden mocniejszy wstrząs, aby pękła lub rozpadła się na kawałki..

Rzeczywistość o takiej charakterystyce obserwujemy w serialu „Trzynaście powodów”, będącym próbą opisania problemów dorastania w obszarach:

Systemy wychowania czyli od skrajności do skrajności.

Każdy rodzić chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
Każde pokolenie matek i ojców chce, aby ich dzieci miały lepsze dzieciństwo i życie niż oni sami.
Relacje rodzic – dziecko pokazane na przykładzie rodzin głównych bohaterów pokazują kilka najczęstszych wzorców wychowania. Znajdziemy tu na jednym biegunie niemalże szklarniane warunki bez treningu konsekwencji swoich czynów, a na drugim reżim nakazów i zakazów, dyrektywność i zarządzanie strachem.
Zobaczymy również rodzinę dysfunkcyjną z problemem choroby alkoholowej matki, przemocą oraz brakiem ojca w domu.
W efekcie tak skrajnych podejść i problemów w rodzinie coraz więcej nastolatków nie jest odpornych na porażki i brak akceptacji ze strony otoczenia.
Są jak ze szkła.
Rozpadają się przy pierwszym nacisku, są ofiarami przemocy rówieśników i sami stosują przemoc jako sposób zaistnienia w grupie, podniesienia swojego statusu.

Wizerunek jest najważniejszy?

Nie masz odpowiednich ciuchów, gadżetów, nie ma Cię na Facebooku, Instagramie czy Snapchacie?
Nie istniejesz.
Poczucie własnej wartości nastolatka coraz częściej zależy od liczby lajków w mediach społecznościowych.
Nie informujesz świata o tym co zjadłeś na śniadanie?
Nie możesz zrobić selfie w pięknym miejscu?
Nie masz wśród znajomych najpopularniejszych osób w szkole?
Jesteś niewidzialną osobą w środowisku rówieśników.
Presja na przynależność do idealnego świata powoduje, że młodzi ludzie uzależniają poczucie własnej wartości od tego jak są społecznie postrzegani przez otoczenie.
W zasadzie nic się nie zmieniło, bo zawsze tak było.
Jednocześnie to co uległo zmianie, to zasięg wizerunku i przede wszystkim jego skutki.
Jesteś fajny?
Tysiąc osób się od tym dowie.
Jesteś odrzucony przez grupę?
Dwa tysiące już o tym mówi..
Cała szkoła, osiedle, dzielnica, świat.
To potrafi zniszczyć delikatną sferę emocji młodego człowieka.

Co z wartościami?

Cierpliwość, ciężka praca, zaangażowanie, myślenie o innych, szacunek, wrażliwość, empatia, podmiotowe podejście do drugiego człowieka, chęć rozwoju – to z jednej strony.
A z drugiej?
Pośpiech, chęć łatwego sukcesu, egocentryzm, interesowność, agresja i dominacja, przemoc i gwałt, uznanie i prestiż, przedmiotowe traktowanie innych – z drugiej.
Które wartości dziś przeważają?
To pytanie retoryczne.
Nie wymaga odpowiedzi..
Obserwujemy zderzenie tych światów w opowiadanej historii.
Jednostki, które przynależą do pierwszej grupy podlegają ogromnej presji większości z grupy drugiej.
Ulegają, bo trudno znaleźć inne wyjście.
W końcu potrzeba akceptacji ze strony innych to jedna z kluczowych potrzeb człowieka.
Trudno się tym bardziej dziwić jej wpływowi na życie w środowisku młodzieży, gdzie bycie w grupie lub poza nią to często niemalże sprawa życia i śmierci.
Tak jak w przypadku głównej bohaterki oraz grupy rówieśników zaangażowanych w dramatyczną sytuację.

Nadwrażliwość okresu dojrzewania.

Emocje młodego człowieka są jak skóra po peelingu.
Tak samo wrażliwe na krytykę i presję, jak skóra na oparzenia słoneczne. Emocje dzisiejszej młodzieży pozbawione treningu uczenia się konsekwencji, również tych negatywnych (ponieważ rodzice chcą je przed nimi uchronić) nie mają się jak ukształtować i ukorzenić.
Młodzi bohaterowie nie mają jak nauczyć się mechanizmów obronnych.
W świecie, w którym jeden post na Facebooku może zniszczyć wizerunek młodego człowieka, rodzic w zasadzie robi wszystko za dziecko, a szkoła jest pod presją rodziców przerzucających odpowiedzialność za wychowanie na instytucję (sami nie mają czasu, są nieobecni emocjonalnie) – nadwrażliwość jest jedną z pierwszych reakcji. Nadwrażliwość prowadząca do dramatów nastolatków takich, jak te pokazane w serialu.

Kryzys dobrego kontaktu między ludźmi

Rówieśnicy żyją obok siebie, a czują się samotni.
Nauczyciele są obecni, ale nie dostrzegają narastającego problemu. Rodzicie gonią za tym, aby zapewnić lepsze życie dzieciom tracąc cierpliwość i uważność.
Wizerunek jest ważniejszy od wnętrza.
Lęk przed utratą twarzy, poczucie wstydu i obawa przed wykluczeniem paraliżuje.

Co takiego się dzieje, że mając największe możliwości komunikacji w historii ludzkości, przestajemy się komunikować naprawdę?
Uważnie, obecnie, w sposób emocjonalnie zaangażowany, słuchając, a nie tylko mówiąc lub milcząc?

Komunikacja w relacjach: rówieśnik – rówieśnik, rodzic – dziecko, nauczyciel – uczeń pokazana w serialu to przykład odejścia od bycia uważnym, stępienia wrażliwości, stosowania mechanizmów manipulacyjnych opartych o poczucie winy i strach, obojętność na emocje drugiego człowieka, narcyzm i traktowanie innych z pozycji siły, histeryczne reakcje, bierną agresję, przemoc słowną i emocjonalną.
Nie wszystkie postaci charakteryzują się takimi zachowaniami, ale te dobre wartościowe przykłady są jednostkowe i przegrywają w zderzeniu ze standardem większości.

Tęsknota za światem, którego nie ma..

Paradoks polega na tym, że większość młodych ludzi nie wyobraża sobie życia bez smartfona, zakupów przez internet i dostępności wszystkich dóbr masowej popkultury, a jednocześnie tęskni za dobrymi relacjami z rówieśnikami, rodzicami i bezpośrednim, uważnym emocjonalnie kontaktem.
Aby tak było trzeba odłożyć smartfon i spojrzeć sobie w oczy.
Przestać pisać na klawiaturze z inteligentną autokorektą, a powiedzieć co się myśli i czuje drugiemu człowiekowi w jego fizycznej obecności.
Nie przez ekran.

Taką tęsknotę wyrażają również główni bohaterowie zafascynowani atrybutami świata lat 80 – tych, no może najdalej 90 – tych, gdy muzyki słuchało się z walkmanów i taśm. Nie było internetu i telefonów komórkowych.
Ludzie spotykali się i rozmawiali patrząc sobie w oczy, rodzice pozwalali dzieciom ponosić konsekwencje swoich działań, a szkoła i nauczyciele mieli autorytet.
Oczywiście przy założeniu autorytetu budowanego na wiedzy, doświadczeniu i relacjach, a nie na strachu i pozycji formalnej.
Minione czasy również obfitowały w przekroczenie norm i patologie systemowe.
Jednakże w serialu odczuć można sentyment za wartościami, które po woli oddają pole wyścigowi i walce o zewnętrzny wizerunek.

W tamtych czasach nawet jeśli dzieci były dla siebie tak samo złośliwe i bezwzględne jak dziś, relacje rówieśnicze były trudne, a komunikacja z rodzicami niełatwa, młodzież uczyła się doświadczeń na własnej skórze. A porcelana i szkło emocji nastolatka było bardziej zahartowane na trudności i kryzysy.

„Trzynaście powodów” to właśnie opowieść o współczesnym świecie młodzieży z porcelany…

Po obejrzeniu serialu jako psychoedukację w obszarze życia rodziny polecamy artykuł:

http://psychologwlodzi.pl/zdrowa-rodzina/

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Kliknij, polub, udostępnij 🙂

 

„Paryż może poczekać / Paris can wait”: z życiem czekać nie ma co.

24.07.2017

„Paryż może poczekać” to kino zmysłowe.
Jest takie jakie powinno być życie: doświadczane, emocjonalne, energetyczne, odrutynizowane, przyspieszające tętno i pobudzające do bycia w egzystencjalnym ruchu.

Psychologia filmu (mimo jego lekkiej formy i braku aspiracji na bycie arcydziełem) to kopalnia refleksji na temat człowieka i relacji, które próbuje budować:

Rutyna i pułapka codzienności.

Żyjesz w stałym związku i masz poczucie, że dopadła Cię codzienność? Każdy dzień jest taki sam? Wstajesz rano, idziesz do pracy, wracasz, spożywasz posiłek, rozmawiasz o dniu, idziesz spać.
To oczywiście skrót i uproszczenie, ale kto nie doświadcza podobnych sytuacji?
Film Eleonory Coppoli pokazuje jak w codzienności można zgubić pochwałę życia i w miejsce jego przeżywania odgrywać codziennie te same automatyczne zachowania.
Nie dajmy się w tę pułapkę złapać.

Moc odmiany.

Film to podróż przez francuską prowincję, niespieszne smakowanie krajobrazów i potraw w towarzystwie człowieka, który wytrąca główną bohaterkę Annę (Diane Lane) z rutyny codzienności. Zmiana otoczenia, nowe doświadczenia pozwalają spojrzeć na życie z innej perspektywy, a przy odrobinie szczęścia uruchomić twórczą dla związku zmianę (małżeństwo z Michaelem – Alec Baldwin).
Każdy z nas co jakiś czas potrzebuje zmienić coś w swoim życiu, aby przejść ożywiający proces tworzenia czegoś na nowo lub od początku. Podróż z francuskim dżentelmenem Jacquesem (Arnaud Viard) to metafora takiej odmiany.

Reaktywacja zmysłowości.

Żyć znaczy odczuwać.
Smaki, zapachy, kolory, otaczające dźwięki, dotyk, ruch – w filmie mamy tego aż nadto, po to aby towarzysząc głównej bohaterce móc poczuć na czym polega doświadczanie.
Na zatrzymaniu, zmysłowaniu, czerpaniu garściami z życia, pozwalaniu sobie na korzystanie z jego możliwości.
Wiele osób boi się doświadczać, uważając że pozwolić sobie na emocje to coś złego.
Odkładają oni życie ciągle na później.
A później może być już za późno.
Później może nie być.
Jak powiedział ks. Jan Kaczkowski:
„Trzeba natychmiast żyć. Jest później, niż się wydaje.”
Główna bohaterka Anne na nowo „uzmysławia się” dzięki wspólnej podroży z Jacquesem.
To co równocześnie ważne w tworzącej się między tym dwojgiem relacji, podczas podróży, w której są tylko ze sobą, to uważność, którą zapewnia Annie towarzysz.
Interakcja pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów pokazuje co się dzieje między ludźmi, gdy ktoś jest zaniedbany emocjonalnie tak jak Anne przez swojego męża Michaela.
Okazuje się, że potrzeba bycia widzianą i słuchaną, którą realizuje Jacques ożywia na nowo zmysłowość kobiety.
Dlatego warto skorzystać z jej doświadczenia i zacząć wprowadzać pewne innowacje do relacji z ludźmi, których kochamy, aby „nie przespać” czasu, który został nam dany.

Pochwała prostego życia.

„Paryż może poczekać” pokazuje wiele prostych czynności o których jakościowym przeżywaniu na co dzień coraz częściej zapominamy, ponieważ się spieszymy i przestajemy być uważni.
Wspólne spożywanie posiłków, dobra muzyka, uważna rozmowa, kontakt z przyrodą, bycie ze sobą tu i teraz, uważne patrzenie sobie w oczy, słuchanie drugiego człowieka, dobry kontakt ze swoimi emocjami. Bycie. To wszystko znajdziemy w tym filmie w opozycji do spieszącego się świata, jedzenia na czas, zdawkowych rozmów czy spędzania długich godzin w zamkniętych pomieszczeniach przy sztucznym świetle.
Historia pokazana na ekranie to zaproszenie do powrotu do prostego życia, pozwalającego złapać oddech.
Zatrzymać się.
Doświadczyć.
Być.

Dawanie i czerpanie czyli siła spotkania.

I na koniec to co w komediach okołoromantycznych jest najważniejsze czyli spotkanie dwojga ludzi w jakimś momencie życia, które wyzwala nowe emocje.
Jacques mówi do Anny: „Poruszyłaś coś we mnie”.
Historia Anne i Jacquesa to przykład pokazujący siłę wymiany, którą mogą podarować sobie ludzie.
Możemy dawać i czerpać, wymienić się emocjami, energią, po to aby była dla nas wzbogacająca.
Potrzeba dzielenia się jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka.
Warto o niej pamiętać.

Polecamy „Paryż może poczekać” jako filmowy test i trening pobudzenia zmysłowości, zastanowienia się nad tym ile rutyny jest w naszym życiu i jak wpływa na jakość naszych związków.

Warto po seansie zadać sobie pytania:

Jak dbam o jakość w relacji?

Czy potrafię słuchać drugiej strony?

Czy potrafię wyrażać swoje potrzeby?

Jaki mam kontakt ze swoimi emocjami i potrzebami?

Ile jest rutyny w moim życiu?

Co mogę zmienić?

Co mi sprawia przyjemność?

Ile mam na to miejsca w swoim życiu?

Jako uzupełnienie filmu o elementy psychoedukacyjne polecamy artykuły:

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie!

Kliknij, polub, udostępnij.

„Dunkierka”: apokaliptyczna pochwała pokoju.

23.07.2017

Christopher Nolan i holenderski operator Hoyte van Hoytema (absolwent łódzkiej filmówki!) wykreowali wizualnie świat, w którym widzimy jednostkę pośród chaosu.
Zdjęcia do tego filmu mają ogromną moc.
Są jak dobrze wykadrowane pojedyncze fotografie z pokazaniem detali, zbliżeń na tle wielkich zdarzeń, mas ludzkich, pośród których dostrzegamy historię jednego człowieka.
Tutaj takich pojedynczych historii jest kilka.
Towarzysząc opowieści o ewakuacji brytyjskich wojsk poznajemy ją dzięki kilku głównym bohaterom, doświadczeniom przez które przechodzą i emocjom, którym próbują sprostać, dowiadując się coraz więcej o istocie bycia człowiekiem.

Instynkt przetrwania.

Postaci komandora, lotnika, uratowanego z wody żołnierza, szeregowca próbującego wydostać się z plaży, francuskiego piechura walczącego o życie, cywilów: dojrzałego ojca i młodych mężczyzn spieszących na ratunek prywatną łodzią czy kolejnego angielskiego żołnierza, próbującego przetrwać za wszelką cenę, nawet kosztem poświęcenia życia współtowarzysza łączy jedno.
Jest to siła, którą w naszym odbiorze pokazuje „Dunkierka” w sposób minimalistyczny, a jednocześnie uderzający.
Instynkt przetrwania, który obserwujemy u bohaterów jest paliwem wyzwalającym w człowieku wszystkie możliwe emocje i reakcje.
Stanowi on podstawę chaosu, który wywołuje wojny i jest reakcją, na ich prowadzenie.
Na tym polega paradoks: instynkt przetrwania skłania ludzi do agresji i jednocześnie jest odpowiedzią na nią.

Zespół stresu pourazowego.

Wojna to doświadczenie bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, towarzyszenie śmierci, uczestniczenie w przeżywaniu tragedii, będąc jej częścią.
W filmie Nolana doświadczenie pogłębione poczuciem bezradności z tytułu izolacji, uwięzienia i braku możliwości ucieczki przed zbliżającym się zagrożeniem.
Zespól stresu pourazowego to właśnie zaburzenia psychiczne będące formą reakcji na skrajnie stresujące wydarzenie, które przekracza zdolności osoby do radzenia sobie z nim i możliwości adaptacji.
W „Dunkierce” możemy zobaczyć co najmniej kilka objawów tego psychologicznego mechanizmu, który dotyka wielu żołnierzy i osób doświadczających traumatycznych zdarzeń.
Napady lęku panicznego, poczucie bezradności, emocjonalne i fizyczne wyczerpanie.
To wszystko widzimy na ekranie.
Skutki takich wojennych doświadczeń mogą utrzymywać się latami i prowadzić do trwałej zmiany osobowości.
Dlatego tragedia wojny nie dotyka tylko jej naocznych świadków.
Przenosi się również na ich rodziny i kolejne pokolenia, które muszą jakoś radzić sobie z tą traumą.
„Dunkierka” w sugestywny sposób z perspektywy pojedynczych historii pokazuje jak ten proces powstaje.
Jak walka o przetrwanie w chaosie, ogniu, pociskach rozrywających towarzyszy, poczuciu beznadziei i skazania na śmierć uruchamiają skrajne emocje i zmieniają człowieka na zawsze.

Nowy film Christophera Nolana to w naszym odczuciu paradoksalnie kino będące pochwałą pokoju, ponieważ pokazuje wojnę od środka, z perspektywy konkretnych ludzi skonfrontowanych z walcem historii i chaosem, który ich pochłania.
W tym krytycznym momencie fizycznej walki o przetrwanie liczy się każdy pojedynczy oddech i kolejna sekunda.
Nic więcej.
Ideały, wartości, po której stronie jest racja polityczna?
Dla człowieka postawionego w sytuacji granicznej jakie ma to znaczenie? Jaki mają wybór?
Walczyć?
Poddać się?
Przetrwać czy zginąć?
Ile w tym przypadku, szczęścia, własnego wpływu?

Odpowiedzi brak.

Warto obejrzeć „Dunkierkę” i spróbować zadać sobie podobne pytania.
Zwłaszcza dziś w niepewnych politycznie czasach, gdzie liderzy łatwo szafują słowem, nie biorąc za nie odpowiedzialności.
Do czego prowadzi eskalacja konfliktów?
Jakie konsekwencje niesie każda wojna?
Ile kosztów ponosi konkretny człowiek?

Te pytania rodzą się w naszych głowach po „Dunkierce”.

Dodatkową wartością filmu, o której jeszcze warto napisać jest muzyka Hansa Zimmera, potęgująca w oszczędny sposób narastające napięcie i poczucie zagrożenia.
Jako fani muzyki filmowej nie mogliśmy tego pominąć.

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie!

Kliknij, polub, udostępnij.