Blog

„Atak paniki”: histerie i lęki współczesności.

15.01.2018

Debiut fabularny Pawła Maślony anonsowany jest jako czarna komedia lub komediodramat.
Po reakcjach widowni przepełnionych spazmatycznymi salwami śmiechu na seansie, w którym uczestniczyliśmy, można by spróbować przyporządkować film do gatunku komedii.
Jednak jeśli poczuje się ten film emocjonalnie głębiej, to więcej w nim smutku, braku nadziei i gorzkiej diagnozy współczesnych problemów w obszarze emocji i relacji międzyludzkich.
Emocjonalnie ten film przypomina nam „Melancholię” Larsa von Triera czy „Przyjaciela do końca świata” Laurene Scafaria.
Film Maślony jest często w dyskusjach krytyków i internautów porównywany do hiszpańskich „Dzikich historii” Damiana Szifrona.
W naszej opinii jest to porównanie mało adekwatne, i ze względu na konstrukcję formalną filmu, jak również jeśli chodzi o emocje, które opowiada.
„Dzikie historie” to etiudy na temat atawistycznej furii w ograniczonym kulturą i zasadami cywilizowanym świecie.

„Atak paniki” to zupełnie inne kino i formalnie i fabularnie i psychologicznie przede wszystkim.
Nie chcąc spoilować za dużo, warto szczególnie zwrócić uwagę na sekwencję otwierającą film i ostatnie zdanie, które w nim pada.
Te dwie sceny w wymowny sposób nakreślają bardziej gorzkie, niż słodkie przesłanie filmu.

O czym więc opowiada „Atak paniki” według kinomaniaków – psychologów?
Nam na widowni nie było do śmiechu, ponieważ sześć epizodycznych historii bohaterów tworzących linię fabularną filmu trafnie oddaje choroby ducha i psyche, które możemy zaobserwować w otaczającej nas rzeczywistości.

Uważny obserwator dostrzeże w opowiadanych historiach przykłady:

–  konsekwencji nadopiekuńczego wychowania

–  skutków uzależnienia od gier komputerowych

–  przemocy fizycznej i psychicznej w relacjach

–  niedojrzałości emocjonalnej dorosłych ludzi, będących w relacjach przyjacielskich i miłosnych, którzy zachowują się jak nastolatkowie w sytuacjach wymagających dojrzałej postawy

– rozpadających się małżeństw w efekcie niedopasowania hierarchii wartości

– kompulsywnych reakcji

– nastawionych na konsumpcję przyjemności „tu i teraz” jako sposobu na redukcję napięcia, biorącej górę nad refleksją i dobrym kontaktem z własnymi emocjami

– nadmiarowością i zalewaniem sobą innych w kontakcie i nieszanowaniem granic emocjonalnych i fizycznych drugiego człowieka

– potrzeby wszechkontroli nad wszystkim i  dojmującym lękiem przed jej utratą.

„Atak paniki” jest tak bogaty w trafne obserwacje współczesnych neuroz i histerii, że pozostaje tylko pogratulować twórcom sprawności w opowiadaniu językiem filmowym sytuacji, które jako specjaliści widzimy na co dzień w pracy ze swoimi pacjentami i klientami.
Jeśli macie zamiar wybrać się do kina z nastawieniem na kolejną komedię, to możecie się mocno rozczarować.

Jeśli jednak szukacie w kinie filmów, dzięki którym można zastanowić się, choć przez moment, nad jakością swoich relacji i emocji, to „Atak paniki” jest propozycją, która w przewrotny sposób do tego zaprasza.

W obszarze psychoedukacji związanej z tematyką psychologiczną poruszoną w filmie polecamy następujące artykuły:

http://psychologwlodzi.pl/o-co-sie-potykamy-na-drodze-do-drugiego-czlowieka/

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

 

Kliknij, polub, udostępnij.

 

Gniew: przejmujące studium traumy.

12.01.2017

Od dziś w kinach film „Gniew” / „Romans” (niech Was tytuł oryginalny nie zmyli, ma on swoje filmowe uzasadnienie i dlatego wymienienie go uznajemy za ważne), który w naszym kraju wywoła prawodobodobnie niezasłużone kontrowersje ze względu na temat trudny, ponieważ bezpośrednio dotyczący pedofilii w kościele katolickim.
Kontrowersje niezasłużone dlatego, że jest to produkcja koncentrująca się na pokazaniu procesu traumy, którą przeżywa dorosła ofiara gwałtu popełnionego w dzieciństwie.
Inerptretowanie tego obrazu jako potencjalnego ataku na kościół będzie próbą odebrania filmowi jego przesłania czyli zilustrowania bólu osób poranionych i trudności w życiu dorosłym, z którymi się zmagają.
Twórcy filmu w bardzo wiarygodny sposób oddali tło psychologiczne tego, jakie problemy pojawiają się w życiu osób, które doświadczają tak głębokiej traumy.

Jest to kawał dobrego kina, ale też dobrze wykonanej pracy w obszarze przedstawienia studium przypadku traumy po gwałcie, problemów ofiar w życiu dorosłym i sposobów jakimi nieumiejętnie próbują radzić sobie z przemocą, której doświadczyli jako dzieci.
„Gniew” nie jest atakiem na kościół, ale próbą pokazania tego jakie szkody wyrządza przemoc seksualna wobec dziecka w sferze psychiki, emocji, jak długofalowe konsekwencje w późniejszych latach wywołuje i jak trudno odbudować się, gdy nie ma odpowiedniego wsparcia z różnych źródeł (rodzina, społeczność), wtedy gdy jest najbardziej potrzebne.

Jest to film, który powinien dotrzeć do jak największej rzeszy widzów, przedstawicieli instytucji państwowych systemowo odpowiadających za pomaganie ofiarom przemocy seksualnej oraz pracowników organizacji pozarządowych wspierających psychologicznie i psychoterapeutycznie ofiary gwałtu.  Historia opowiedziana przez „Gniew” dotyczy zarówno dzieci, na krótko po traumatycznym doświadczeniu, jak również dorosłe ofiary, które przez lata zmagają się z konsekwencjami traumatycznych doświadczeń sprzed lat.

W warstwie filmowej na uznanie zasługuje Orlando Bloom, wybitnie wcielający się Malky’ego – głównego bohatera filmu.
Warto podkreślić, że „Gniew” jest inspirowany osobistymi przeżyciami autora scenariusza Geoffa Thompsona.

Dla ofiar i rodzin ofiar traumy oraz wszystkich osób, które doznały krzywd, które powodują trudności w emocjonalnym funkcjonowaniu w życiu dorosłym polecamy następujące ksążki:

„Pułapka niewybaczonej krzywdy” – Jerzy Mellibruda 

„Uleczyć traumę. 12 – stopniowy program wychodzenia z traumy”  – Peter A. Levine

Do zobaczenia w kinie.
Seans Psychologiczny.

Kliknij, polub, udostępnij. 

 

Gotowi na wszystko. Exterminator: riffy męskiej przyjaźni mają swoją moc.

11.01.2018

Nareszcie polskie kino stworzyło komedię, która ma lekkość, inteligentny humor i puszczanie oka do widza.

„Exterminator” stoi w opozycji do większości komedii romantycznych produkowanych w Polsce na amerykańską modłę, próbujących naśladować perypetie bohaterów wielkich miast uwikłanych w związkowe perypetie  a’la „Love actually” czy „Bridget Jones”.

Dla odświeżającej odmiany „Exterminator” jest mocno osadzony w krajowych małomiasteczkowych realiach, tworząc prześmieszną satyrę na uroki małych miasteczek, blokowisk i prowincjonalnych festynów.

Pośród takiej kolorystyki twórcy fundują nam muzyczny rollercoaster i przyjemną opowieść o męskiej przyjaźni, potrzebie zachowania swojego kawałka wolności i uwalniającej endorfiny funkcji muzyki.

Nawet jeśli to filmowa rozrywka mające na celu uruchomić przez prawie dwie godziny w kinie pokłady śmiechu i odrobiny wzruszeń, to „Exterminator” ilustruje kilka ważnych w życiu trzydziestokilkulatków mechanizmów psychologicznych.

Muzyczna czwórka głównych bohaterów to przyjaciele z dzieciństwa, którzy już dziećmi nie są, a życie wymaga od nich dorosłego opowiedzenia się w ważnych sprawach: wejścia w rolę ojców, mężów, partnerów.
Okazuje się, że nie jest to łatwe i na swój sposób próbują bronić się przed tym, czego tak mocno się boją, jak i jednocześnie bardzo tego chcą: zaangażowania, podjęcia ważnych decyzji, bycia z drugą osobą na 100%.
Charaktery muzycznej czwórki są skrajnie różne, dzięki czemu mamy okazję zaobserwować kilka strategii radzenia sobie z procesem wchodzenia w dorosłość: kolekcjonowanie elektronicznych gadżetów sprzed dekad czy schronienie się w szpitalu psychiatrycznym.

To co przełomowe dla nich to powrót do pasji grania, która nadaje wartość, przynosi energię i pokazuje jak ważna jest również męska przyjaźń i okazywanie sobie wsparcia.
W zasadzie to film o facetach i o tym, jak ważny jest w życiu „swój kawałek podłogi” w postaci pasji, zainteresowań poza życiem rodzinnym i rutyną dnia codziennego.

Warto, aby „Exterminatora” obejrzały wszystkie Panie, kurczowo trzymające swoich mężów i partnerów przy sobie, odcinając ich od zainteresowań, które uznają za dziecinne czy niepotrzebne.
Dzięki losom ekranowych muzyków mogą dostrzec jak ważna jest ta męska osobna część, w postaci odrębnych od rodziny i związku zainteresowań, dająca energię, poczucie siły i przekładająca się także na jakość relacji, służąc obojgu partnerom.

Przede wszystkim film to przednia zabawa z przeglądem polskiej muzyki rozrywkowej, błyskotliwymi dialogami i bardzo dobrą grą komediową wszystkich aktorów.
„Exterminator” pokazuje kierunek w jakim może podążać polska komedia, kreując swój styl i w oryginalny sposób odnosząc się do naszej obyczajowości i kultury

Seans Psychologiczny
Do zobaczenia w kinie.

Kliknij, polub, udostępnij 🙂

„Dzikie róże”: bolesny wymiar codzienności.

29.12.2017

Na koniec roku 2017, obfitującego w dobre polskie kino, chcemy Wam polecić kameralny film Anny Jadowskiej „Dzikie róże” z kolejną ciekawą rolą Marty Nieradkiewicz.

„Dzikie róże” to oszczędne kino poruszające ważne psychologicznie i społecznie tematy.

Film opowiada historię młodej kobiety, żony i matki samotnie wychowującej dzieci w małej społeczności na prowincji.
Mąż i ojciec (Michał Żurawski) pracuje za granicą i nie funkcjonuje w codziennym życiu rodziny.
Taka rama opowieści wpływa na wiele psychologicznych i społecznych konsekwencji, które oczami głównej bohaterki oglądamy na ekranie.
Po raz kolejny Marta Nieradkiewicz pokazuje talent do portretowania kobiet uchwyconych w kryzysowych i przełomowych jednocześnie momentach swojego życia, budzących się do podejmowania własnych decyzji na skutek procesu trudnych wydarzeń.

Tym razem towarzyszymy głównej bohaterce zmagającej się z silną presją, którą nakłada na nią kontekst w jakim się znajduje.
Ze względów ekonomicznych i aby utrzymać rodzinę mąż zarabia pieniądze za granicą.
Ewa jest sama, wychowuje dzieci, żyje gdzieś na prowincji życiem które pogłębia jej poczucie osamotnienia (rutyna dnia codziennego, zbiory tytułowych dzikich róż, opieka nad dziećmi).

Reżyserka Anna Jadowska w subtelny sposób pokazuje jak określony kontekst (wieś, mała społeczność, wpływ kościoła, konieczność zarabiania pieniędzy na przeżycie i budowę domu, macierzyństwo, wszechogarniająca bylejakość) i wynikające z niego poczucie samotności wpływa na bohaterkę, rodzinę i więzi małżeńskie oraz jakie wywołuje konsekwencje.

Dramatyzm sytuacji głównych bohaterów zawiera się w problemach naszych czasów: rodzin żyjących na odległość; eurosierot wychowywanych przez dziadków lub jednego z rodziców; mężów i żon tęskniących za bliskimi, skazanych na odkładanie pieniędzy na remont mieszkania w Polsce czy budowę domu; dodając do tego piekiełko prowincjonalnej obyczajowości, w której rytm życia nadają wizyty w kościele i spotkania młodzieży na autobusowym przystanku na końcu wsi.
Oczywiście po części to stereotypy, ale jest w nich zawarty również kawałek prawdy opowiadanej poprzez losy głównej bohaterki „Dzikich róż”.

Znajdziecie w tym filmie wątki dotyczące: poczucia samotności; niemożności realizowania pewnych potrzeb ze względu na rozłąkę; osłabienia więzi; wpływu małomiasteczkowej społeczności i kościoła na jednostkę; stereotypizacji ról; skutków narażenia na długotrwały stres; trudnych emocji związanych z procesem rozłąki partnerów, w których ofiarami są obie strony, choć obie strony chcą dobrze; dochodzenia do własnych, autonomicznych decyzji.

„Dzikie róże” to ciekawy film, który za pomocą symbolicznych środków wyrazu opowiada historie, które przytrafiają się ludziom w sytuacjach kryzysowych.

Z pełną świadomością nie piszemy o wszystkim co opowiada film, aby nie zdradzać zbyt wiele.

Najlepiej wybrać się do kina i przekonać się w jak dobrej formie jest polska kinematografia.

W obszarze psychoedukacji odnoszącej się do tematów poruszanych w filmie polecamy artykuły:

http://psychologwlodzi.pl/zwiazek-na-odleglosc/

http://psychologwlodzi.pl/kryzys-w-zwiazku/

Do zobaczenia w kinie.
Seans Psychologiczny

Kliknij, polub, udostępnij.

Na karuzeli życia: emocje kobiet w stylowych latach 50 – tych.

3.12.2017

Woody Allen od piątku gości w kinach ze swoim nowym filmem „Na karuzeli życia / Wonder wheel”.
Coż.. niestety to film typu „obejrzeć / zapomnieć”.
Z całym szacunkiem dla dorobku legendy kina, w naszym odbiorze ostatni wartościowy film autora to „Blue Jasmine”.
W miejsce opowiadania tragikomicznych historii o życiu, z których słynie reżyser, mamy tu wprawdzie piękną wizualnie rekonstrukcję estetyki lat 50 – tych (bogactwo dekoracji i strojów z epoki), ale w gruncie rzeczy mało interesującą próbę opowiedzenia historii emocji kobiet oraz uczuciowych rozczarowań dotyczących relacji z mężczyznami.

Znajdziecie w filmie wątki psychologiczne dotyczące:

– kryzysów w związkach

– rozpadu więzi między małżonkami

– poczucia samotności w związku

– rozpaczliwego poszukiwania namiętności i uczuć w ramionach innego mężczyzny

– lęku przed procesem starzenia i przemijaniem atrakcyjności w oczach mężczyzn

– prób radzenia sobie z rzeczywistością za pomocą takich mechanizmów obronnych jak: fantazjowanie, marzycielstwo, idealizowanie przeszłości

– kulturowej dominacji mężczyzn nad kobietami w tamtej epoce

– przemocy psychicznej i fizycznej wobec kobiet.

Film Woody Allena to sentymentalna podróż reżysera do czasów własnej młodości i mamy nieodparte wrażenie, że w ostatnich latach właśnie to jest motywacją twórcy – dążenie do podsumowań oraz sentymentalizm naturalny dla wieku dojrzałego, świadomego nieuchronności upływającego czasu.

„Na karuzeli życia” to w naszym odczuciu właśnie taka melancholijna próba reżysera zatrzymania czasu w miejscu poprzez powrót do okresu młodzieńczego i być może zmniejszenia dzięki temu lęku przed przemijaniem?

Nowy film Allena w naszym odbiorze nie ma mocy, ani w samej historii, ani w scenariuszu.
Co oznacza, że wyprawa do kina może zostać nagrodzona tylko dzięki bogactwu wizualnemu filmu.
Za co należą się brawa ekipie technicznej, ponieważ ekanowa Coney Island lat 50 – tych jawi się jak miejsce z krwi i kości.
Niestety to wszystko co dobre w tej produkcji.

Polecamy tylko zagorzałym fanom Woody Allena.

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

Miss Sloane: brutalny instruktaż polityki

27.11.2017

W ramach weekendowego nadrabiania zaległości filmowych sięgnęliśmy po film, który przeleciał przez polskie kina jak meteoryt w okresie wakacyjnym 2017.

To historia waszyngtońskiej lobbystki, tytułowej Miss Sloane (kolejna rola Jessicy Chastain, wobec której jurorzy Akademii Filmowej przyznającej Oscary nie powinni przejść w tym roku obojętnie), projektującej strategie wpływu na kongresmenów w celu forsowania konkretnych ustaw.
Pozornie temat ograny, dotyczący niejednoznacznych relacji między sponsorami, biznesem, organizacjami pozarządowymi, kancelariami prawniczymi, a światem polityki, który nie powinien dziwić, ponieważ, wybaczcie banał:
wszyscy wiedzą, że polityka to nie jest czysta gra, a idee często przegrywają z interesem konkretnych grup i stref wpływów.
Jednakże to co wydaję się tak oczywiste z perspektywy przeciętnego obywatela jest pokazane od środka dzięki towarzyszeniu działaniom tytułowej Miss Sloane.
O fabule to tyle, aby nie spoilerować za mocno.

To na co warto zwrócić uwagę od strony konstrukcji filmu, to przede wszystkim siła scenariusza (w zasadzie każde zdanie to błyskotliwa polemika, cięty komentarz, mistrzowska retoryka) oraz sposób prowadzenia narracji (dwie linie czasu, pomieszana chronologia), które powodują, że nie można oderwać się od tego filmu ani na sekundę od pierwszej do ostatniej sceny.
Doceniamy kunszt twórców w obszarze precyzji w opowiadaniu tej historii i szacunku wobec widza, ponieważ każdy wątek, scena, detal znajdują swoje uzasadnienie i są w puencie potrzebne.
Z przyjemnością ogląda się kino, w którym autorzy wykonali tytaniczną pracę nad konstrukcją opowiadanej opowieści, gdzie historia pozbawiona jest uproszczeń logicznych i wszystko znajduje swoje uzasadnienie.
Brawo.

Jeśli chodzi o emocje i psychologię, ponieważ to jest dla nas w kinie najważniejsze, to polecamy Miss Sloane wszystkim, którzy interesują się polityką oraz jej wpływem na nasze codzienne życie oraz tym, którzy mają poczucie, że ten świat ich nie dotyczy, ponieważ:

“To że nie interesujesz się polityką nie oznacza, że polityka nie zainteresuje się tobą.”

                                                                  Perykles

Poświęcić siebie czyli sukces to jedyny priorytet.

Główna bohaterka to postać, która intryguje.
Wybitnie inteligentna, błyskotliwa, przewidująca, przygotowana, projektująca strategie postępowania z politycznym oponentem kilka kroków do przodu, zawsze mając plan B, nie dzieląc się pełną wiedzą ze wszystkimi.
Pracuje po 16 godzin na dobę, ze względu na wysoki poziom napięcia i stresu, w którym żyje cierpi na bezsenność, wspomaga się farmakologicznie, jej życie osobiste nie istnieje, a relacje z ludźmi, jak sama mówi, sprowadza do „wąskiego kręgu sojuszników” i użytecznych zasobów wykorzystywanych do różnych celów.
Postać Miss Sloane może przypominać wiele osób, które żyją tylko i wyłącznie pracą, mając iluzoryczne poczucie tego, że aktywność zawodowa to jedyna wartość w życiu.
Często nie zdają sobie oni sprawy z tego jak duże koszty emocjonalne ponoszą i jakiej erozji doświadcza ich życie osobiste.

Rola bezwzględnie skutecznej lobbystki pokazuje również jak profil psychologiczny o rysie socjopatycznym (traktowanie ludzi przedmiotowo, brak szacunku wobec innych ludzi, brak granic w wywieraniu presji na innych ich kosztem, nadrzędna wartość to zwycięstwo i wygrana niemalże za wszelką cenę, stosowanie manipulacji jako narzędzia dążenia do osiągnięcia celu) dobrze odnajduje się w środowisku, dla którego zwycięstwo to cel nadrzędny.
Wszystkie wymienione zachowania to cechy charakterystyczne dla ludzi, którzy skuteczność uznają za kluczową wartość w swoim życiu, a władza i kontrola nad sobą oraz innymi wyznacza ich poczucie wpływu i bezpieczeństwa.

Miss Sloane to doskonale sportretowany zestaw zachowań i postaw występujących w świecie polityki, a także biznesu, jeśli dla kogoś wspomniana skuteczność to kluczowe, a niestety czasem jedyne, istotne kryterium tego co wartościowe.
Taka postawa głównej bohaterki powoduje ogromne koszty emocjonalne, które bagatelizuje i w konsekwencji próbuje wyprzeć, aby móc funkcjonować zawodowo.
Permanentny stres, skrajne zmęczenie fizyczne i psychiczne, bezsenność nie mogą pozostać bez wpływu na kondycję psychofizyczną.
Ludzie funkcjonujący zawodowo w podobny sposób jak filmowa Miss Sloane prędzej czy później ulegają ogromnym kryzysom fizycznym (choroby, spadek odporności), psychologicznym (spadek koncentracji, utrata kontroli nad emocjami, zaburzenia emocjonalne, depresja) i relacyjnym (rozpad związków i rodzin, problemy z budowaniem trwałych relacji z innymi opartymi o szacunek i zaufanie).
Na przykładzie głównej bohaterki możemy zobaczyć jakie ryzyka wiążą się z jej stylem życia oraz jak określony typ osobowości podatny jest na poczucie atrakcyjności takiego życia właśnie.

Polityka czyli liczy się tylko wygrana.

Tematem przewodnim filmu jest brutalna walka dwóch organizacji lobbystycznych o ustawowe regulowanie dostępu do broni.
Jedni chcą go ograniczyć, aby podnieść bezpieczeństwo obywateli, a drudzy chcą powszechnego dostępu do broni, aby to bezpieczeństwo zapewnić.
Sprawna narracja i mocny scenariusz filmu pozwalają uczestniczyć nam jako niemym świadkom w strategicznych naradach i tajnych spotkaniach, poznawać założenia taktyki, argumenty i sztuczki obu stron, mających jedną frakcję przybliżyć do celu, a drugą zdyskredytować.
Wydawać by się mogło, że to wszystko wiemy z bieżącej polityki, ale to co stanowi o sile filmu, to pokazanie mechanizmów i tego jak działa system polityczny w kraju uznawanym za wzór demokracji…
Warto zobaczyć „Miss Sloane”, aby dzięki filmowi bardziej zainteresować się zasadami konstrukcji takiego systemu, wpływowi mediów, a szczególnie współcześnie sile mediów społecznościowych w kreowaniu masowego odbioru i budowaniu ocen społecznych, nie zawsze zgodnych z faktami.
Warto obejrzeć film dla własnej refleksji na temat motywacji i postaw polityków.

Jako wierni miłośnicy talentu Jessicy Chastain życzymy jej kolejnego Oscara, ponieważ rola jest brawurowa, psychologia postaci wiarygodnie przedstawiona, a sam film wciąga.
Jeśli oglądaliście z emocjami serialowy „House of Cards”, to „Miss Sloane” powinien zainteresować Was tym bardziej.
W naszej ocenie film ma jeszcze więcej realizmu, logicznego opowiadania historii i to co w kinie najważniejsze – wielki finał. Warto oglądać do końca 😊

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

 

 

Cicha noc: rodziny portret własny

25.11.2017

Film Piotra Domalewskiego to misternie opowiedziane społeczne kino gatunkowe.
Cenimy i lubimy filmy, które opowiadają historie o ludziach w sposób wiarygodny psychologicznie, budując w widzu odczucie bycia tuż obok, niemego towarzyszenia bohaterom w zdarzeniach pokazanych na ekranie.

„Cicha noc” daje możliwość przyjrzenia się od środka wielu problemom przed którymi stoją rodziny, trudnym emocjom w relacjach, napięciom międzypokoleniowym, niewypowiedzianym pretensjom i próbom okazania miłości w taki sposób w jaki tylko potrafi się to zrobić.
Nie zawsze dojrzale i niestety nie zawsze najlepiej, choć intencje najczęściej są dobre. Brakuje za to umiejętności komunikacji i rozmowy.

Opowieść o polskiej rodzinie spotykającej się w trakcie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia to punkt wyjścia do pokazania tego, co w polskich domach dzieje się każdego roku między łamaniem się opłatkiem, nakrywaniem do stołu i śpiewaniem kolęd.
To coroczne spotkanie rodzinne bywa okupione napięciem i trudnymi emocjami, ponieważ w ciągu roku, na co dzień nie rozmawiamy o sprawach ważnych, aby w tym tradycyjnym dniu usiąść przy wspólnym stole i spróbować ze sobą nie zwariować, pomimo wzajemnych uprzedzeń, jednocześnie kochając się jak tylko potrafimy.

Jak to w polskiej rodzinie.
Miłość i nienawiść, radość i ból często siedzą obok siebie.


Wszystkie skrajne emocje opisujące relacje w rodzinie możemy zobaczyć w tym filmie.
Dlatego też jest tak mocnym psychologicznie obrazem.
W naszym odczuciu dzięki sile scenariusza i grze aktorskiej (wszystkie role świetne) realistycznie pokazuje wiele mechanizmów psychologicznych i problemów występujących w rodzinach, dla których wspólny czas podczas świąt bywa trudnym testem cierpliwości i wytrzymałości w relacji.

Jeśli chcecie znaleźć w kinie odrobinę refleksji na temat jakości relacji w rodzinach, to „Cicha noc” przeglądowo obrazuje to z jakimi problemami i wyzwaniami borykają się Polacy każdego dnia.

Od strony emocji i psychologii rodziny film porusza tematy takie jak:

  • Potrzebę uniezależnienia się młodego pokolenia i wyjścia spod dominacji rodziny i rodziców, aby żyć na własnych zasadach;
  • Rywalizację w rodzeństwie, która w naturalny sposób występuje w każdej rodzinie i najczęściej jest dobrym i bezpiecznym treningiem zachowań społecznych przydatnych w dorosłym życiu w kontaktach z innymi ludźmi;
  • Postawę „matki Polki” żyjącej domem, obowiązkami i poświeceniem wobec dzieci, często z poczuciem żalu bycia niedocenioną i próbami „przytrzymania” przy sobie dorosłych już dzieci, utrudniając im tym samym „opuszczenie gniazda” i wyjścia w samodzielność;
  • Wpływ choroby alkoholowej jednego z rodziców na relacje w rodzinie i bardzo realistycznie ujęte próby radzenia i nie radzenia sobie chorego i rodziny z uzależnieniem;
  • Problem rozluźnienia więzi w rodzinie poprzez zarobkową pracę na emigracji i jak taka separacja wpływa na relacje w rodzinach, problemy w małżeństwie, trudności we wspólnym wychowaniu dzieci;
  • Przemoc domową, agresję psychiczną i fizyczną w związku;
  • Funkcje dużej rodziny wielopokoleniowej w podtrzymywaniu relacji (dziadek, ciotki, wujkowie).

„Cicha noc” to wartościowe kino społeczne, wiarygodny psychologicznie scenariusz, świetna gra aktorska i historia jakich w naszym kraju tysiące. Dlatego warto wybrać się do kina, aby z pozycji widza po seansie pokusić się o refleksję nad stanem relacji we własnej rodzinie.

W obszarze psychoedukacji warto po filmie zadać sobie pytania:

  • Co lubię i kocham w swojej rodzinie?
  • Co mi przeszkadza?
  • Co daję swojej rodzinie?
  • Jak jestem odbierany / odbierana przez najbliższych?
  • Nad czym mogę pracować, aby relacje były możliwie dobre?
  • Czy potrafię rozmawiać o swoich emocjach z szacunkiem do innych?
  • Czy dbam o to, aby moje emocje były szanowane?
  • Jak mogę ochronić siebie w trudnych sytuacjach podczas rodzinnych spotkań?

Jako rozwinięcie mechanizmów psychologicznych w filmie polecamy artykuły:

Zdrowa rodzina: http://psychologwlodzi.pl/zdrowa-rodzina/

Jak dbać o bliskość w związku: http://psychologwlodzi.pl/jak-poglebic-bliskosc/

Przemoc w związku: http://psychologwlodzi.pl/dlaczego-ona-od-niego-nie-odchodzi-rzecz-o-przemocy/

Życie z uzależnionym: http://psychologwlodzi.pl/pod-jednym-dachem-z-uzaleznionym/

Radzenie sobie ze zdradą: http://psychologwlodzi.pl/zycie-po-zdradzie-dla-zdradzonych/

Do zobaczenia w kinie.

Seans Psychologiczny

 

 

Najlepszy: ekstremalny trening życia

15.11.2017

Takich filmów nam trzeba więcej w polskiej kinematografii.

Dramat biograficzny z pogranicza sportu i psychologii autorstwa Łukasza Palkowskiego łączy w sobie cechy, których widzowie szukają w kinie.
Mamy prawdziwą historię osadzoną w realiach PRL – u, opowiedzianą z fantazją, humorem, emocjami i w brawurowym stylu, ale to co najważniejsze, z warstwą edukacyjną i ku pokrzepieniu wielu doświadczonych życiowo serc.
Jest to kino rozrywkowe, które potrafi bawić i uczyć jednocześnie oraz ma styl i sposób opowiadania, który jest uniwersalny.
Co oznacza, że ludzie na całym świecie mogą identyfikować się z bohaterem i jego opowieścią.
Do tego gatunek dramatu sportowego, który w polskim kinie, poza nielicznymi wyjątkami (ostatnio Gwiazdy Jana Kidawy – Błońskiego) w zasadzie nie istnieje.
A mamy wiele historii, które warto opowiedzieć i  dzięki nim również poprzez kino uczyć, przekazywać wartości i historie ludzi, aby uchronić je przed zapomnieniem.
To co Łukasz Palkowski potrafi, to opowiadać o sprawach ważnych w lekkim hollywoodzkim stylu, w dobrym tego słowa znaczeniu.
Polskie produkcje często albo są za ciężkie, martyrologiczne, budujące pomniki albo idąc w drugi skrajny biegun bliskie karykaturalnej próbie kopiowania wszystkiego co amerykańskie, patetyczne i w naszej polskiej wrażliwości po prostu sztuczne.
To co po „Bogach” już po raz drugi robi reżyser w „Najlepszym” to maluje obraz, który wciąga, rozwesela i wzrusza, dając na końcu nadzieję. Dlatego tę premierę ogląda się tak dobrze.

Uzależnienia kuszące początki.

„Najlepszy” to z naszej perspektywy film obowiązkowy dla widzów zainteresowanych problematyką uzależnień.
Znajdziecie w tym filmie wiarygodnie pokazany proces uzależniania się, w tym przypadku od morfiny i „polskiej heroiny” , która królowała w PRL – u od połowy lat 70 – tych.
Młody Jurek Górski (Jakub Gierszał) doświadcza etapów charakterystycznych dla wielu młodych ludzi, również współcześnie. Potrzeba przynależności do grupy, uznania w oczach rówieśników, bycia „fajnym”, a także moda powodują, że świat narkotyków staje się uwodzącą propozycją, a ciągi narkotyczne zamieniają się w miesiące i lata.
Ten proces jest powszechny wśród osób uzależnionych.
Najpierw pierwsza próba, potem przyjemność i poczucie bycia ważną osobą w grupie.
To widzimy na ekranie.

Niestety narkotyk staje się codziennością, a uzależnienie rutyną, której śmiertelne zagrożenie trudno dostrzec.
Narkotyki dają głównemu bohaterowi poczucie wolności, która zniewala i buduje iluzję mocy.
Ucieczka do wolności przez narkotyki, o której w wywiadach mówi Jurek Górski jest charakterystyczna dla większości uzależnionych.
Film wyraziście pokazuje ten proces.

Wpływ rodziny dysfunkcyjnej.

Dom rodzinny głównego bohatera pokazany w filmie ma znamiona rodziny dysfunkcyjnej.
Przemoc, wszechobecny alkohol, agresywna postawa ojca i pasywna matki wpływają na to, że dom Jurka, który powinien dawać bezpieczeństwo jest miejscem, od którego młody człowiek chce uciec jak najdalej.
Idealnym miejscem na schronienie się przed raniącymi sytuacjami jest narkotykowy azyl i ćpanie.

Scenariusz pokazany w filmie często ma miejsce w rzeczywistości.
Tzw. rodziny dysfunkcyjne nie spełniają podstawowych zadań, w ramach których rodzice powinni zapewnić dzieciom ochronę, wsparcie i uczyć ich prawidłowych postaw oraz zachowań.
W miejsce norm, które dają większe szanse na transformację dziecka w emocjonalnie dojrzałego człowieka pojawiają się przemoc fizyczna i psychiczna oraz uzależnienia rodziców.
Takie środowisko daje niestety podatny grunt do ucieczki dzieci i młodzieży właśnie w świat narkotyków. Prawdopodobnie na życiowe wybory głównego bohatera filmu również miał wpływ taki rodzinny świat.

Wydarzenia graniczne w życiu uzależnionego.

Film w realistyczny sposób pokazuje konsekwencje ćpania.
Bliscy emocjonalnie ludzie umierają.
Jeden po drugim.
Stan zdrowia głównego bohatera grozi śmiercią.
Zapaści stają się codziennością.
To zostawia silne piętno na uzależnionym.
I dobrze, bowiem takie graniczne doświadczenia jak utrata bliskich i bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia dają szansę na otrzeźwienie.
Bywa też, że   uzależnienie pogłębiają.
Na szczęście bohater filmu w pewnym momencie wykorzystuje szansę jaka pojawia się w chwili doświadczenia osobistego „dna”.
Uzależnieni, którzy doświadczają terapii mówią o nieuchronności jego sięgnięcia.
„Dno” to właśnie graniczne doświadczenie w postaci dosłownie balansowania na granicy własnego życia i śmierci lub konfrontowania się ze śmiercią innych bliskich uzależnionych.
„Dno” daje szansę na przewartościowanie swojego życia i rozpoczęcie procesu leczenia.

Paradoksalnie w takich sytuacjach pomocna może być również izolacja np. w postaci osadzenia w więzieniu, które powoduje odcięcie od narkotyków i przejście przez naturalny detoks będący wstrząsem dla organizmu i emocji uzależnionego.
To również może spełniać rolę wydarzenia granicznego w życiu osoby uzależnionej.
Dla głównego bohatera bodźcem do radykalnej zmiany było także pojawienie się w jego życiu córki.

Siła terapii grupowej.

Film przedstawia również główne założenia leczenia i przeciwdziałania narkomanii stworzone przez Marka Kotańskiego (ważna drugoplanowa rola Janusza Gajosa) w Monarze.
Widzimy na ekranie wpływ psychoterapii grupowej, spotkań tzw. społeczności złożonych z uzależnionych, a także zasad opartych o wolność bez przymusowej separacji i osadzenia w zamkniętym ośrodku.
Zasady te koncentrują się na pobudzaniu woli i motywacji osoby chorej do zdrowienia, zastępując tym samym zewnętrzne czynniki przymusu stosowane w alternatywnych systemach leczenia.

Historia Jurka Górskiego jest przykładem postawienia na stwarzanie warunków, w których chory ma możliwość dostrzec swój wpływ na rozpoczęcie procesu leczenia i wychodzenia z uzależnienia.

Sport jako alternatywne uzależnienie.

Psychoterapeuta uzależnień Robert Rutkowski w wywiadach i książkach często podkreśla, że człowiek uzależniony jest na zawsze.
Pytanie brzmi: czy potrafi zamienić bodziec wywołujący stany euforii i szczęścia z uzależniającej chemii na inne aktywności, które mogą mu służyć?
Taką rolę w życiu bohatera filmu zaczyna pełnić sport.
I tak jak w ciągu narkotycznym osoba chora przekracza granice swojego ciała, balansując na cienkiej linii pomiędzy życiem a śmiercią, tak Jurek Górski uzależnia się od ekstremalnego wyczynu w sporcie, uprawiając triatlhon i zdobywając mistrzostwo świata w Ironmanie.

W filmie widzimy pozytywny wpływ celu i sportu na życie osoby uzależnionej, która zachowując potrzebę granicznych doświadczeń zmienia skrajną aktywność narkotyczną na ekstremalną aktywność sportową. Podobny mechanizm możemy zaobserwować u innych uzależnionych w realnym świecie, nie tylko na ekranie.
Potrzeba silnych bodźców połączona z chęcią podtrzymania stanu euforii może zostać przełączona na różne aktywności i zainteresowania.
Były narkoman może odkryć w sobie pasję do sportu, sztuki, rozwoju, pracy dla innych.
Historia Jurka Górskiego jest najlepszym przykładem jak działa mechanizm zamiany ćpania narkotyków na „ćpanie życia” (słowa bohatera w jednym z wywiadów).

Życiowy Ironman to nieustająca walka.

Film „Najlepszy” to metafora walki sama w sobie.
Mamy tragiczną postać narkomana.
Upadek i odrodzenie poprzez sport.
Wydarzenia graniczne, wspierające otoczenie i bliskich mu ludzi (wzruszający wątek zmieniającej się relacji pomiędzy Jurkiem, a ojcem Grażyny – rola Adama Woronowicza oraz lekarką Ewą – Kamila Kamińska).

Ta walka nigdy się nie kończy.
Są momenty lepsze i wielkie kryzysy, chwile euforii i stany zwątpienia, połączone z utratą nadziei.
Podobnie jak w ultrawyczerpującym i długotrwałym wyścigu sportowym. Należy pamiętać, że osoba uzależniona jest w jakimś sensie chora już na zawsze.
Ma w sobie potencjał zdrowienia, ale również ryzyko ponownie aktywnego zachorowania.
Dlatego osoby uzależnione całe życie toczą walkę o „bycie czystym”. Widzimy to w filmie poprzez dialog Jurka ze swoim narkotycznym alter ego. Podobnych stanów doświadczają inne osoby uzależnione, które przeszły terapię i proces odstawienia narkotyków.

Z całą mocą polecamy najnowszy film Łukasza Palkowskiego jako studium choroby, upadku i rehabilitacji.
Jest to wartościowa pozycja dla każdego kinomana.
Szczególnie jednak warto zwrócić uwagę na wartość psychoedukacyjną filmu w pracy z osobami uzależnionymi oraz ich rodzinami.

I tak jak w jednym z wywiadów mówi główny bohater filmu Jurek Górski: „Każdy z nas ma trudne momenty w życiu, ciemne doliny przed wejściem na szczyt, gdy zadaje sobie pytanie: co na nim jest?, gdy jest zimno i wieje wiatr oraz chwile zwątpienia, gdy z niego schodzi”.

Dlatego po obejrzeniu filmu warto odpowiedzieć sobie na rozwojowe pytania:

  • Jak radzę sobie w chwilach trudnych?
  • Jakie mam sposoby na własne życiowe kryzysy?
  • Czy potrafię rozmawiać o trudnych emocjach w swoim życiu?
  • Czy dysponuję emocjonalnym wsparciem w postaci osób bliskich?
  • Czy mam w swoim otoczeniu osoby uzależnione?
  • Gdzie mogą uzyskać pomoc?
  • Czy mam problem z uzależnieniem?
  • Czy wiem gdzie mogę szukać pomocy?

W obszarze psychoedukacji związanej z tematyką poruszaną przez film polecamy artykuły:

O nowoczesnych uzależnieniach:

http://psychologwlodzi.pl/czy-moj-partner-ma-juz-problem-o-nowoczesnych-uzaleznieniach/

Współuzależnienie w związku:

http://psychologwlodzi.pl/wspoluzaleznienie/

Życie z osobą uzależnioną:

http://psychologwlodzi.pl/pod-jednym-dachem-z-uzaleznionym/

Dorosłe dzieci alkoholików – DDA:

http://psychologwlodzi.pl/dorosle-dzieci-alkoholikow/

Jak interweniować, gdy wiemy, że bliski jest chory (na przykładzie choroby alkoholowej, choć mechanizm dotyczy również innych uzależnień):

http://psychologwlodzi.pl/interwencja-alkoholowa/

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Borg / McEnroe: braterstwo rakiet.

6.11.2017

Nazwiska Borg i McEnroe zapisały się wielkimi literami w historii sportu i popkultury lat 70 – tych i 80 – tych.
Ze względu na barwność tej epoki są idealnymi postaciami na temat filmowy.
W internecie znaleźć można tysiące artykułów i filmów poświęconych obu sportowcom, co daje możliwość do zbudowania sobie tła do oglądania tej wciągającej historii.
I warto to zrobić przed pójściem do kina.
Nam film się podobał ze względu na kontekst psychologiczny dotyczący relacji dwóch rywali, ponieważ w dekoracjach sportowych pokazuje temat, którego we współczesnej kinematografii nie za wiele.
Dwóch mistrzów o skrajnie różnych stylach gry, odmiennych ekspresjach emocji i zachowań, reakcji na zwycięstwa i porażki rywalizuje ze sobą na korcie tenisowym.
Wyścig po zwycięstwo i dążenie do perfekcji w sporcie to motyw pierwszoplanowy w filmie.
Dla nas pierwszym planem są jednak emocje głównych bohaterów, w których znajdujemy wiele odniesień do emocji każdego człowieka.

Borg.

Zimne spojrzenie szwedzkiego mistrza niewyrażające żadnych emocji, mina pokerzysty, pełna kontrola ciała i umysłu.
Tak może się wydawać.
A jednak pod powłoką perfekcjonisty dbającego o każdy detal, który przybliża go do mistrzostwa kryje się ogromne napięcie i strach przed utratą kontroli.

Odnosząc postać wykreowaną w filmie do życia często właśnie perfekcjoniści odcięci są od emocji, ponieważ ich sposób na funkcjonowanie to zapewnienie sobie iluzji kontroli i pozornego wpływu na otaczający ich świat.
Podobnie jak Borg, który tworzy swoją rzeczywistość nawyków i powtarzających rytuałów, mających zabezpieczyć go przed utratą kontroli. Takie działania to tzw. myślenie magiczne (przesądy, powtarzalne nawyki takie jak ten sam pokój hotelowy na każdym turnieju, takie samo auto używane w trakcie rozgrywek, rytuał naciągania i układania rakiet), które mają właśnie zapewnić 100% przekonanie o kontroli, aby zredukować lęk.
Jednakże ten niepokój towarzyszy tenisiście cały czas.
Nawet jeśli świadomie jest wyparty poprzez opisane zabiegi to nieświadomość i ciało reaguje poprzez tzw. reakcje psychosomatyczne czyli oddawanie napięcia psychicznego poprzez reakcje fizyczne, z ciała (bezsenność, napięcie mimiczne, hiperwentylacja).
To pokazuje jak ogromne, choć nie wyrażone ekspresją emocje, przeżywają osoby o podobnej konstrukcji, co nasz główny bohater.
Im większa stawka, tym większe napięcie, tym bardziej pozorny spokój i opanowanie.
Dodatkowo historia Borga opowiedziana na ekranie pokazuje, że taki rodzaj reakcji został wybrany w efekcie pracy z trenerem w okresie młodzieńczym, gdy tenisista miał problemy z samokontrolą i konfliktowością.
Dysocjacja (czyli odcięcie się emocji) stało się dla Borga sposobem na funkcjonowanie.
Każdy człowiek ma potrzebę wyrażania uczuć.
Dlatego taka postawa wywołuje ogromne koszty emocjonalne, najczęściej właśnie psychosomatyczne.
W życiu osoby o podobnej konstrukcji psychologicznej jak główny bohater ponoszą podobne koszty związanej z odcięciem się od emocji, frustracją z tym związaną, psychosomatyzowaniem i potrzebą redukcji lęku poprzez budowanie iluzji kontroli.
Dlaczego iluzji?
Ponieważ nie mamy wpływu na wszystko co nas otacza. Łatwiej jest żyć, kiedy nauczymy się oddzielać to na co wpływu nie mamy od tego nad czym możemy pracować i co zmieniać.

McEnroe.

Krzyk, złość, wybuchowość, nonszalanckie podejście do diety i treningu, niekontrolowana ekspresja emocji i zachowań.
McEnroe to temperamentalne przeciwieństwo Szweda.
Aspirujący młody tenisista, który dobija się do elity i bardzo chce tam się znaleźć.
Skrajnie różny od swojego rywala.
Amerykanin nie kontroluje swoich zachowań, a może nie chce tego robić? Może tak jest łatwiej, wygodniej?
Może tak wybrał, aby wszystkim, którzy nie traktują go poważnie, a uznają za klauna i kuglarza kortu pokazać co o nich sądzi?
Jak sam mówi o Borgu: „on jeden potraktował mnie poważnie, okazał mi szacunek”, co wpłynęło na rozpoczęcie wielkiej przyjaźni pomiędzy sportowcami.

Przykład zachowań McEnroe występuje często wśród ludzi w codziennym życiu.
Ktoś kto potrzebuje bliskości i chce być traktowany poważnie przez swoje środowisko, do którego chce należeć i od którego oczekuje uznania, wybiera aktywną (krzyk, niekontrolowane zachowania) lub pasywną agresję (sarkazm, ataki ad personam, obrażanie się) jako sposób na zwrócenie na siebie uwagi.
Krzycząc i obrażając chce nam powiedzieć: „zwróćcie na mnie uwagę, traktujcie mnie poważnie, z szacunkiem”.
Może wybrać taką drogę na komunikację ze światem z różnych powodów. Najczęściej, ponieważ taką zna z domu rodzinnego i jest to norma, której się nauczył lub też z niedojrzałości emocjonalnej, a w niektórych sytuacjach również z powodu zaburzeń osobowości.
Postać McEnroe w wyrazisty sposób obrazuje trudności w kontroli emocji i zarządzaniu nimi.

Braterstwo rakiet. 

Rywalizację sportową o najwyższe cele, którym towarzyszy presja, media, kibice, gdzie oczy całego świata zwrócone są na dwóch walczących gladiatorów można porównać do starcia wojennego.
Tylko Ci dwaj zawodnicy wiedzą co czują, przez jaki wysiłek przechodzą, jakie mają marzenia i czym są one okupione.
Takie doświadczenia zbliżają, ponieważ tylko ktoś kto przeżył coś podobnego może spróbować zrozumieć druga osobę o podobnych doświadczeniach.
Takie emocje wywiązują się pomiędzy głównymi bohaterami.
Pomimo tego, że walczą ze sobą, to właśnie paradoksalnie ich do siebie zbliża.

Pojęcie braterstwa broni jest znane w wojsku, gdzie mężczyźni pochodzący ze skrajnie różnych środowisk, o różnym wykształceniu i statusie społecznym budują wielkie życiowe przyjaźnie.
Pomimo różnic, wojenne doświadczenie, przeżywanie ramię w ramię niebezpieczeństw, wzajemna pomoc i codzienna obecność powodują zacieśnienie relacji i wytworzenie się emocjonalnej więzi.
To porównanie psychologiczne przynajmniej w części widzimy na korcie.

Przeciwieństwa się przyciągają.

To co dodatkowo wzmacnia rodzącą się przyjaźń to z jednej strony komplementarność różnic, z drugiej na głębokim poziomie podobieństwo bohaterów.
Borg jest postrzegany jako zimna maszyna, która pod pełną kontrolą odnosi kolejne zwycięstwa.
To fascynuje McEnroe, który na pierwszy rzut oka jest totalnym przeciwieństwem Szweda.
Spontaniczny i nieograniczający się w żaden sposób emocjonalnie na korcie Amerykanin budzi z kolei fascynację Borga, którego utrzymywanie pełnej kontroli męczy.

Jednak jeśli zajrzeć głębiej to obaj bohaterowie w jakiś sposób mają z emocjami problem. Można powiedzieć, że sobie z nimi nie radzą.
A ich skrajnie różne zachowania są tak naprawdę dwoma stronami tego samego medalu – trudności w adekwatnym i konstruktywnym zarządzaniu emocjami.
Także z jednej strony różnice, które fascynują, bo uaktywniają tęsknotę za innym sposobem wyrażania siebie, a z drugiej głębokie podobieństwo tenisistów stanowią podglebie dla wielkiej życiowej przyjaźni.

„Borg / McEnroe” to dobrze zrobione kino, które w tenisowych dekoracjach porusza tematy życiowo ważne.

Czy zdrowo jest kontrolować siebie w każdej sytuacji?

Czy kontrola daje nam możliwość na uniknięcie lęku?

Jak wyrażamy swoje emocje?

Jak zwracamy na siebie uwagę innych chcąc być blisko?

Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla sukcesu?

Czym jest przyjaźń?

Czego możemy nauczyć się od siebie w relacjach?

Polecamy ten film nie tylko fanom sportu i tenisa, ale wszystkim tym, którzy w kinie szukają prawdziwych emocji, historii o przyjaźni i pracy nad sobą.

A do tego to kawał pięknej historii tenisa 😊

Seans Psychologiczny

Do zobaczenia w kinie.

Młynarski. Piosenka finałowa: lekcje z myślenia.

4.11.2017

„Młynarski. Piosenka finałowa” ogląda się z nostalgią i wzruszeniem.
To podróż do czasów, w których inteligencja, błyskotliwość, urok i styl w twórczości literackiej były najważniejsze.

Dla tych widzów, którzy pokoleniowo przeżyli czasy opisywane przez mistrza Wojciecha Młynarskiego oraz wszystkich tych, którym bliska jest jego wrażliwość wyprawa do kina sprawi wyjątkową radość.

Film pełen anegdot, kadrów z prób kabaretowych, wypowiedzi ludzi kultury współpracujących blisko z Wojciechem Młynarskim, opowieści przyjaciół i dzieci twórcy.

Podpisujemy się pod opinią, która pada w jednej z rozmów, że twórczość Młynarskiego to opowieść o współczesnej historii Polski, która powinna być częścią edukacji w szkołach w ramach lekcji języka polskiego, historii i kultury naszego kraju.
Frazy, rytm i treści, którymi autor opisywał otaczającą i zmieniającą się rzeczywistość to najwyższej próby przykłady bogactwa języka polskiego oraz nieograniczonych możliwości bawienia się stylem opowiadania o sprawach błahych i ważnych.

Jak sam mówi: „piosenka, to jest taki drobny twór, który może sprowokować do myślenia, ale niestety nie jest w stanie go zastąpić.”

Młynarski zmusza do myślenia.

Ten film to również próba pokazania artysty jako człowieka, płacącego wysoką cenę za dar, który posiada oraz rodziny ponoszącej ogromne koszty procesu tworzenia.
Opowiadają o tym była żona oraz dorosłe dzieci Wojciecha Młynarskiego. Pięknie i celnie opisuje tą trudną dla samego autora oraz najbliższych część wspólnego życia związanej z chorobą mistrza Gustaw Holoubek. Pośród wielu innych ciekawych wypowiedzi warto zwrócić uwagę właśnie na tę refleksję autorstwa wielkiego aktora.

„Młynarski. Piosenka finałowa” to film przypominający wrażliwość i uważność ukrytą w dorobku Wojciecha Młynarskiego, którą warto pielęgnować również w sobie dzięki kontaktowi z jego twórczością.

To powrót do prawdziwej treści o otaczającym nas świecie, podanej za każdym razem za pomocą intelektu, humoru, ironii, metafory, bawienia się językiem, formy i frazy tak wyjątkowych, że aż trudno uwierzyć, że wyszły spod pióra jednej osoby.

Tym bardziej zachęcamy do obejrzenia filmu, aby potem wrócić do twórczości mistrza lub odkrywać ją przed pokoleniami, dla których jest jeszcze niepoznana.
Wszystko po to, aby przynajmniej spróbować tworzyć przeciwwagę dla postępującej erozji w myśleniu, przekładającej się na ubożenie języka i wypłukiwanie się treści, które można zaobserwować każdego dnia w mediach i komunikacji między ludźmi.

Jak wybrzmiewa jedna z fraz w piosence autorstwa Wojciecha Młynarskiego:

„Ludzie to lubią, ludzie to kupią,
Byle na chama byle głośno byle głupio.”

Warto obejrzeć ten film, aby pielęgnować pamięć o artyście tuż obok dbania o słowo, którym mistrzowsko operował Wojciech Młynarski.

Polecamy.

Seans Psychologiczny
Do zobaczenia w kinie.